Home Artykuły Poszliśmy do kina na nowe Gwiezdne wojny. Na sali pełnej ludzi ONA postanowiła popsuć nam frajdę z oglądania

Poszliśmy do kina na nowe Gwiezdne wojny. Na sali pełnej ludzi ONA postanowiła popsuć nam frajdę z oglądania

Poszliśmy do kina na nowe Gwiezdne wojny. Na sali pełnej ludzi ONA postanowiła popsuć nam frajdę z oglądania

Udaliśmy się na seans filmu Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi do kina. Udało nam się przez ten czas uniknąć spoilerów w sieci. Gdy już wygodnie siedzieliśmy na pełnej sali kinowej gotowi na seans, jedna z osób postanowiła zepsuć ludziom radość z oglądania, wykrzykując WIELKI SPOILER po zgaszeniu świateł. 

Spoilery, wszędzie spoilery…

W dobie social media ciężko być fanem Gwiezdnych wojen. Zapanowała dziwna i chamska moda, na psucie przyjemności innym w postaci wrzucania spoilerów, gdzie tylko popadnie. O niezdradzanie fabuły i zwrotów akcji apelował między innymi Mark Hammill, czyli filmowy Luke Skywalker:

Festiwal spoilerowych żartów

I o ile w sieci da się jeszcze jakoś przed tym bronić (można zainstalować dodatek do przeglądarki Chrome „Force Block”, który wykrywa potencjalne spoilery lub po prostu – odłączyć się od sieci), to ciężko uciec przed spoilerami w prawdziwym życiu (albo przez idiotyzm prowadzącej program śniadaniowy). Krótko po premierze Przebudzenia Mocy zaczął się swego rodzaju festiwal pranków związanych ze zdradzaniem fabuły lub trollowaniu fanów, tak jak zrobiło to pewne kino. Nie wszystkim żart się spodobał i nic w tym dziwnego:

Bo z jednej strony otrzymujemy informację, że to „żart”, ale zarazem już wiemy że taka sytuacja nie będzie miała miejsca, co też jest dla wielu osób spoilerem. A co nam się przydarzyło w jednym z kin w Warszawie? Rzecz NAJGORSZA z możliwych. Coś wstrętnego i gdybyśmy mogli, to wlepili za takie zachowanie mandat.

Dostaliśmy chamski spoiler prosto w twarz

Po tym, jak zgasły światła i na krótko przed rozpoczęciem filmu, pewna dziewczyna siedząca w jednym z przednich rzędów, głośno krzyknęła, co się wydarzy w Ostatnim Jedi. Jaka była reakcja reszty widzów? Nerwowy śmiech, lekkie buczenie i konsternacja, ale szmery szybko ustały, gdyż na ekranie pojawiło się charakterystyczne logo i wybrzmiała muzyka Johna Williamsa.




Jak wyglądał taki seans? Strasznie. Z jednej strony w głowie tliła się myśl, że to głupi żart, niemający nic wspólnego z rzeczywistością. Ale z każdą kolejną minutą zbliżał się moment, w którym właśnie miało dojść do tego, co wykrzyczała wcześniej owa osoba. I cóż – nie żartowała. Nie mamy słów, by to opisać – to zwyczajne czyste skur@%&$#%^. Tym bardziej że na sali było naprawdę wiele dzieciaków, podjaranych tym, że zobaczą pewnie po długich wyczekiwaniach film. Serio – nie rozumiemy takiego zachowania.

Jeśli to ty – wstydź się! Obyś miała koszmary z Jar Jar Binksem.

  • sram

    sram gownem

banner