Home Artykuły Twin Peaks: o co chodziło w finale? Próbujemy wyjaśnić

Twin Peaks: o co chodziło w finale? Próbujemy wyjaśnić

Twin Peaks: o co chodziło w finale? Próbujemy wyjaśnić

Za nami wielki finał Twin Peaks. O co w nim chodziło? Co zrobił David Lynch? Próbujemy wyjaśnić.

Twin Peaks powróciło i naszym zdaniem – zrobiło to w znakomity sposób. Co tydzień po każdym odcinku spędzaliśmy czas na czytaniu różnych teorii, próbowaliśmy rozszyfrować zagadki i zrozumieć, w którą stronę podąża całość. Przyznajemy – to był serial bardzo trudny w odbiorze, idący pod prąd, nie zważający na aktualnie panujące trendy. David Lynch grał nam przez te kilka tygodni na nosie, zaś w finale – zostawił nas z szeroko otwartą buzią. Mimo wszystko – podjęliśmy się chociaż w minimalnym stopniu poukładać ten finał.

Szczęśliwy finał?

Twin Peaks - finał. O co chodziło?
Fot. HBO / Showtime

Gdyby 17. odcinek był ostatnim, otrzymalibyśmy radosne, szczęśliwe zakończenie, w którym:

  • do Janey-E i Sonny’ego Jima trafia Tulpa w postaci Dougiego Jonesa, na jakiego zasługują (należało im się, a co!)
  • dobry Cooper trafia do Twin Peaks (wcześniej krzycząc przez słuchawkę, że ma nadzieję na pyszną kawę),
  • zły Cooper (a raczej Bob) zostaje pokonany w prześmiewczym pojedynku
  • Naido okazuje się być prawdziwą Diane (jej stylizacja plus pocałunek z Cooperem – cała scena była tak kiczowata, że aż piękna)
  • wszyscy zebrani na komisariacie są szczęśliwi, a na dokładkę – otrzymują kanapki. Jak tu nie uwielbiać Lyncha za te wstawki?!

I na tym byśmy mogli zakończyć, ale przecież nie o to chodzi… Przejdźmy więc do odcinka 18., po którym większość widzów czuje się skonsternowana. Pewnie tak musieli czuć się fani serialu w 1990 roku po emisji ostatniego odcinka 2. sezonu, gdy Agent Cooper uderza głową w lustro, zaś w odbiciu pojawia się Bob.

Prawdziwy finał

Twin Peaks - finał. O co chodziło?
Fot. HBO / Showtime

Agent Cooper jednak stwierdza, że to nie koniec i zależy mu, by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. O co może chodzić? Obstawiamy, że pokonać ZŁO (Bob został pokonany, ale przecież w tle pada jeszcze kryptonim Judy) oraz, co jest już znacznie bardziej oczywiste – uratować Laurę Palmer.

Nasz bohater cofa się w czasie (mamy tutaj retrospekcję z filmu Twin Peaks: Ogniu, krocz ze mną) i obserwuje ostatnie chwile Laury Palmer. Wyciąga ku niej rękę i próbuje zmienić bieg wydarzeń. I nawet przez chwilę się to udaje. Obserwujemy znajome sceny – Pete wychodzi łowić ryby, ale ciała owiniętego w plastik nie znajduje. Ale to nie rzeczywistość, lecz dobrotliwa iluzja.




Agent Cooper i Diane wyruszają w tajemniczą podróż, ale jednak nie czuć między nimi już tej chemii z poprzedniego odcinka. Otrzymujemy jedną z najbardziej odpychających scen seksu, w której żadne z bohaterów nie patrzy sobie w oczy. Gdy Coop budzi się rano, widzi kartkę z pożegnaniem, a w środku mocne słowa – To, co nas łączyło, zniknęło. Warto zwrócić uwagę na dopisek Od Lindy do Richarda. To jasny kierunek, że trafiliśmy do zupełnie innej rzeczywistości, w której Coop ma naleciałości Boba (scena bijatyki w barze dodatkowo to uwydatnia).

Twin Peaks - finał. O co chodziło?
Fot. HBO / Showtime

Gdy znajduje Laurę Palmer (a raczej jej alter ego w postaci Carrie Page), w kilku szybkich słowach udaje mu się ją przekonać, by wyruszyć do Twin Peaks i przypomnieć jej kim tak naprawdę jest. Podróż jest długa, mecząca i bardzo niepokojąca. I gdy docierają na miejsce (dom rodzinny Laury), otwiera im aktualna właścicielka mieszkania, która o Palmerach nigdy nie słyszała, zaś wcześniej mieszkał tu jeszcze ktoś inny. Gdy zaś Carrie Page/Laura Palmer przygląda się oknom, coś do niej wraca – prawdopodobnie koszmar, jaki przeżyła Laura Palmer w innej rzeczywistości. Potem jest już tylko ogłuszający krzyk (który pojawia się kilkukrotnie).

My zaś zostajemy, podobnie jak agent Cooper, bez odpowiedzi na pytanie: który to rok?. Jednak rozwiązanie wydaje się być jasne – uczynionego zła nie da się cofnąć, choćby próbowało się z nim walczyć na wszelkie możliwe sposoby.

A jakie jest Wasze zdanie na temat finału Twin Peaks?

  • Just In Case

    Bez urazy, ale parafrazując „no troche słabe wyjaśnienie co nie” 😀

  • yosoyarek

    Serial w sensie ostatni sezon był równie genialny jak dwa poprzednie z przed lat. Trochę boli, że było w nim tak dużo jabłuszek, heńków, beemek, jednak sama ścieżka jaką poszedł Lynch – genialne, po latach zobaczyć Laurę z muzyczką w tle, ponownie D.Bowie się pojawił, ten zajebisty agent Cooper wybudza się ze śpiączki, na co nie mogłem się chyba najbardziej doczekać… Dodatkowo gość w rękawicy? który mówi że to jego przeznaczenie… Wątki poboczne gangsterów w stylu Tarantino, jednym słowem nie da się powiedzieć nic złego o tym sezonie. Jednak co dalej? Ogniu krocz za mną 2 w kinach i odlecimy w kosmos? Czy znowu serial…. Polecam wszystkim, a na odcinek 17-ty warto było czekać tyle lat 🙂

banner