Home Newsy James Cameron skrytykował 2001: Odyseję kosmiczną. Co mu się nie podoba? Takiego powodu się nie spodziewałem

James Cameron skrytykował 2001: Odyseję kosmiczną. Co mu się nie podoba? Takiego powodu się nie spodziewałem

James Cameron skrytykował 2001: Odyseję kosmiczną. Co mu się nie podoba? Takiego powodu się nie spodziewałem

James Cameron skrytykował 2001: Odyseję kosmiczną. Nie jest to jedyny tytuł, wobec którego twórca Avatara wyraził swoje sceptyczne nastawienie. Reżyser i scenarzysta obraził również superbohaterów oraz całą branżę blockbusterową.

Wiecie, nawet inteligentnym twórcom od wielu lat prężnie działającym w branży filmowej mogą nie podobać się niektóre elementy współczesnych widowisk. Dla przykładu: James Cameron skrytykował Strażników Galaktyki. Dlaczego? Jak wskazał, w trakcie projekcji przeszkadzało mu nieprzestrzeganie podstawowych praw fizyki. Wybuchy w kosmosie? Tfu! To przecież upadek racjonalizmu na rzecz czystego eskapizmu. James Gunn i jego space-opera nie była zresztą jedynym tytułem science-fiction, wprowadzającym Camerona w konfuzję. Cierpkie słowa zebrała nawet… 2001: Odyseja kosmiczna w reżyserii Stanleya Kubricka.

James Cameron skrytykował 2001: Odyseję kosmiczną





Niedawno James Cameron określił kino superbohaterskie mianem opowieści o nabuzowanych testosteronem mężczyznach przedstawianych jako samce alfa, którzy nie mają rodzin, ale wyczyniają cuda i dziwy w walce ze złem. Kierując się tymi uwagami, można przewidzieć fabułę kolejnych filmów Camerona. W najnowszym Terminatorze Sarah Connor powinna mieć szczęśliwą trójkę dzieci, a jej nadrzędnym antagonistą będzie komornik – niech zapomni przy tym o szalonych scenach akcji rodem z Dnia sądu. Z kolei Avatar 2 otrzyma dofinansowanie od National Geographic za sumienne przestrzeganie racjonalnych praw fauny i flory.

Co ciekawe, James Cameron posługuje się interesującą składnią przy równie kontrowersyjnych wypowiedziach. Niby szanuje dany film, ALE… Tak było w przypadku kąśliwych uwag w stronę kina superbohaterskiego, tak też sprawa wygląda przy okazji Odysei kosmicznej.

Nie można powiedzieć, że przepadam za tym filmem. Owszem, kocham go. Pojawił się jednak mały mankament, który sprawia, że nie mogę wprost zadeklarować mojego uwielbienia wobec Odysei kosmicznej. Film jest dla mnie zbyt sterylny. Wolę bardziej emocjonujące kino. Tytuły, w które mogę się zaangażować. Szanuję Odyseję jako dzieło sztuki. Kiedyś miała dla mnie olbrzymie znaczenie.

Dobrze, że Pirania II z 1981 roku okazała się tak emocjonalnym i angażującym tytułem. Z kolei Obcemu: Decydującemu starciu w zupełności nie można zarzucić sterylności czy klaustrofobii w sposobie nakreślenia przestrzeni.

James Cameron: Dzień frustrata

Posiadam nieodparte wrażenie, że Cameron popadł w nieprzyjazne rejony starczego ględzenia. Jego antagonistyczny stosunek wobec współczesnych i klasycznych odsłon kina SF dodatkowo podbudowany zostaje frustrującą. Twórca od kilku lat stara się zrealizować kontynuację Avatara. Podobno powstały już scenariusze czterech kolejnych odsłon serii. Niestety, choć film zadebiutował w 2009 roku, prace nad sequelem ani na moment nie wypełzły poza etap preprodukcji. Taki stan rzeczy musi niemożliwie drażnić Camerona. Swoje zdenerwowanie przekłada na krytykę.

Nic dziwnego, że oberwało się kinu superbohaterskiemu. Jeśli Avatar 2 kiedykolwiek powstanie, jego głównym rywalem w notowaniach box office będzie właśnie któraś z odsłon MCU czy innego uniwersum nadludzi i herosów. Ostatnie notowania wskazują natomiast, że Wonder Woman, Czarna Pantera czy Avengers: Wojna bez granic mogą bez problemu przyciągnąć do kina znacznie więcej osób niż filmy Camerona. Jasne, nie można zapominać, iż Avatar po dziś dzień uchodzi za najlepiej zarabiający tytuł w historii kina. Niestety, Cameron popełnił błąd, czekając zbyt długo na realizację kolejnej odsłony serii.




Teraz, z frustracją patrzy na dorobek Kubricka, który wielkim reżyserem był; wpatruje się w 2001: Odyseję kosmiczną i zastanawia się: działa tak prawo fizyki? a może to jest fikcja i nieodpowiedzialne korzystanie z efektów specjalnych?

ZOBACZ TAKŻE: 2001: Odyseja kosmiczna – polska superprodukcja! [AUDIOBOOK]

  • Dawid Cz.

    Nie dziwie się Dżejmsowi, że naskoczył na MCU a co do Kubricka to nie skomentuję bo info zostało pewnie przemielone przez 4 agencje reklamowe i wypaczone. 😉 monopol MCU jest nieprawdopodobny i to nie jest kwestią tego czy ludzie wolą Marvela bardziej czy mniej. Decydują ludzie z kasą. Producenci, reklama i kina których 85% projekcji w weekend Infinity War to był wyłącznie Marvel. Wolny rynek? Jego wolność kończy się z momentem wejścia dużego Gracza. Cameron to nie jest twórca autorski. Też chce być graczem ale teraz rządzą spółki i wielkie studia. Samemu jest nikim jak Scott czy Gillam. Paradoksalnie plusem tego burdelu jest to że kino autorskie jest… bardziej autorskie^^

banner