Home Newsy Ślepy zaułek na drodze gniewu. Mad Max bez szans na kontynuację

Ślepy zaułek na drodze gniewu. Mad Max bez szans na kontynuację

Ślepy zaułek na drodze gniewu. Mad Max bez szans na kontynuację

Choć Mad Max. Na drodze gniewu okazał się spektakularnym sukcesem, franczyza nie posiada obecnie najmniejszych szans na kontynuację. Szkoda. Na filmie bawiłem się jak małe dziecko i liczyłem na dalsze części serii, osadzone w podobnej konwencji.

Jak mówi ludowe przysłowie polskie: gdy nie wiesz, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Choć w uniwersum Mad Maxa kwestię statusu i majętności stanowi paliwo i ropa, ziemskie realia szarej rzeczywistości wciąż zdominowane są wyścigiem szczurów w stronę “wypchanego” portfela. Dlaczego kontynuacja Na drodze gniewu nigdy nie powstanie? George Miller pokłócił się z wytwórnią Warner Bros. o pieniądze – ot, cała filozofia.

George Miller i Warner Bros. kłócą się o pieniądze

7 milionów dolarów – taką kwotę pieniędzy wciąż zalega reżyserowi studio Warner Bros. Zdaniem twórcy, miał on otrzymać wskazaną premię, jeśli zrealizuje Mad Maxa 4 za kwotę mniejszą niż zakontraktowane 157 milionów dolarów. Miller wywiązał się z zadania – jak twierdzi, przeznaczyła na realizację widowiska 154,6 miliona dolarów. Dlaczego nie ujrzał zatem wynegocjowanej premii?

Przedstawiciele Warner Bros. posiadają odmienne zdanie w stosunku do opinii reżysera. Ich zdaniem koszt Mad Maxa wyniósł 185 milionów dolarów. Skąd zatem taka różnica? Tytuł faktycznie kosztował wskazaną przez wytwórnię sumę – z tym Miller się nie kłóci. Problem polega na tym, że dodatkowe 31 milionów dolarów pochodzi zdaniem twórcy z dokrętek oraz zmiany zakończenia, które narzucili przedstawiciele Warner Bros. Miller miał zgodzić się na wykonanie poleceń wytwórni pod warunkiem, że dodatkowe koszty nie zostaną wliczone w budżet produkcji (a co za tym idzie – 7 milionów dolarów wpłynie na konto twórcy).

Jak to często w takich sytuacjach bywa, wytwórnia posiada swoją wersję wydarzeń. Producentka Millera miała źle gospodarować budżetem widowiska (podobno zgodziła się nawet na pokrycie części dodatkowych wydatków z własnej kieszeni), a żaden z przedstawicieli Warner Bros. nie narzucał reżyserowi własnej wizji twórczej względem zakończenia filmu.

Ślepy zaułek na drodze gniewu – wielka szkoda

Przy dzikości, z jaką zaprezentowany został Mad Max. Na drodze gniewu, Szybcy i wściekli chowają się do swoich garaży. Szkoda, że już nigdy widzowie nie będą mogli zaznajomić się z kolejnymi odsłonami franczyzy. Świat Mad Maxa to streampunkowa rzeczywistość, w której maszyna i uwielbienie adrenaliny wzrasta do rangi religii. Niemal każda odsłona cyklu prezentowała widzom brudną i bezkompromisową rzeczywistość, z której widz nie chciał wydostać się ani na moment. Wyjątek stanowi tutaj trzecia odsłona cyklu – Pod Kopułą Gromu – ale jak wiadomo, w każdym stadzie znajdzie się czarna owca. Nawet Stanley Kubrick popełnił kiedyś Oczy szeroko zamknięte.

Tuż po odebraniu Oscarów za Drogę gniewu, George Miller planował realizację filmu Mad Max: The Wasteland. Dziś premiera projektu graniczy z cudem.

ZOBACZ TAKŻE: Chińczycy zrobili swojego Mad Maxa. Zwiastun Mad Shelia

banner