Home Newsy Nowy James Bond bez reżysera. To nie żart – wszystkiemu winny Tomasz Kot

Nowy James Bond bez reżysera. To nie żart – wszystkiemu winny Tomasz Kot

Nowy James Bond bez reżysera. To nie żart – wszystkiemu winny Tomasz Kot

Bond 25 został bez reżysera. Danny Boyle zdecydował się opuścić projekt ze względu na różnice artystyczne oraz brak porozumienia z Danielem Craigiem. Kością niezgody okazał się między innymi Tomasz Kot.

Nad 25. Jamesem Bondem niemal od początku prac wiszą czarne chmury. Najpierw Daniel Craig upierał się, że nie weźmie więcej udziału we franczyzie Agenta Jej Królewskiej Mości. Jak twierdził, prędzej pochlasta się rozbitą szklanką niż zagra w kolejnym filmie. Cóż, wystarczyła wysoka gaża, by aktor porzucił swoje autodestrukcyjne myśli. Daniel Craig po raz piąty wcieli się w Jamesa Bonda. Reżyserem widowiska miał zostać Danny Boyle, przywracając serii świetność po słabym Spectre. Niestety, twórca wycofał się z projektu. Winny takiemu stanowi rzeczy okazał się polski aktor Tomasz Kot.

Bond 25 bez reżysera – Danny Boyle opuszcza projekt

Uwielbiam filmową twórczość Danny’ego Boyle’a (no, może za wyjątkiem kontynuacji Trainspotting). Nie trzeba zatem opisywać mojej euforii w momencie, gdy brytyjski reżyser dołączył do ekipy Bonda 25. Wcześniej spod jego ręki wyszły takie perełki, jak 28 dni później, Niebiańska plaża oraz Slumdog. Milioner z ulicy. Najnowsze przygody Agenta 007 bez problemu mogły dorównać najgenialniejszym odsłonom serii, z Pozdrowieniami z Rosji, GoldenEye oraz Skyfall na czele.

Niestety, kilka tygodni przed wejściem ekipy na plan filmowy, producenci widowiska (Michael G. Wilson i Barbara Broccoli) ogłosili, że Danny Boyle odszedł z projektu. Twórca słynie z narzucania swojego zdania w trakcie prac nad kolejnymi przedsięwzięciami. Podobne panoszenie się na planie nie jest miło widziane w przypadku komercyjnych produktów, tak ważnych dla globalnej popkultury. Wcześniej Boyle prężnie realizował się w kinie autorskim. Choć jego widowiska produkowane były przez wiele koncerny filmowe, rola reżysera nie ograniczała się wyłącznie do bycia pionkiem na planie. Trans oraz miniserial Babylon sprzedawane były jego nazwiskiem, które szybko stało się gwarantem jakości. Cóż, obrastając w artystyczne piórka, niektórzy twórcy zapominają o najważniejszym. Stając za kamerą gigantycznych produktów popkultury, należy odrzucić wszelkie przejawy autorskości w kinie. Na własnej skórze przekonali się o tym Phil Lord i Chris Miller, usunięci przez Walta Disneya z prac nad Hanem Solo. Gwiezdne Wojny – Historie. Podobna sytuacja przytrafiła się Danny’emu Boyle’owi. Co ciekawe, ostatnim gwoździem do trumny było odrzucenie przez Daniela Craiga kastingu Tomasza Kota.

Tomasz Kot winny odejściu Danny’ego Boyle’a

Po brawurowych rolach w filmach Bogowie oraz Zimna wojna aktor miał zagrać w 25. Jamesie Bondzie. Danny Boyle zaplanował dla niego rolę rosyjskiego czarnego charakteru. To niemal stereotypowe emploi rodzimych aktorów za granicą (by wspomnieć Jerzego Skolimowskiego w Avengers), ale któż nie chciałby zobaczyć Polaka w tak spektakularnym projekcie? Niestety, kastingowi sprzeciwił się Daniel Craig, mający czynny wpływ na dobór obsady w serii Agenta 007. Bez jego zgody nie zostaje zatwierdzona nawet żadna z dziewczyn Jamesa Bonda!

Informacja związana z angażem rodzimego aktora sprawowała do pewnego czasu wrażenie kaczki dziennikarskiej. Wszystko okazało się jednak prawdą! Tomasz Kot – poprzez swoją agentkę, Lucynę Kobierzycką – wydał oficjalne oświadczenie w tej sprawie:



OŚWIADCZENIEOdnosząc się do doniesień medialnych dotyczących napięć na linii Danny Boyle – Daniel Craig, które miałyby…

Opublikowany przez Agencja Aktorska L Gwiazdy Czwartek, 23 sierpnia 2018

Data premiery Bonda 25 pozostaje nieznana. Nie wiadomo również, jaki reżyser rozważany jest w zastępstwie Boyle’a (moim marzeniem byłby David Leitch – twórca Johna Wicka oraz Atomic Blond). Jeśli z kolei znudziło Was oczekiwanie na kolejną część przygód Agenta 007, proponujemy Wam udać się do kina na najnowszą Mission: Impossible.

ZOBACZ TAKŻE: Następny Bond będzie kobietą? A czemu by nie – to świetny pomysł!