Home Newsy Ulubiona scena twórców Avengers: Wojna bez granic? Nie ma się co dziwić… To najlepszy moment filmu!

Ulubiona scena twórców Avengers: Wojna bez granic? Nie ma się co dziwić… To najlepszy moment filmu!

Ulubiona scena twórców Avengers: Wojna bez granic? Nie ma się co dziwić… To najlepszy moment filmu!

Jaka jest ulubiona scena twórców Avengers: Wojna bez granic? Pewnie spodziewacie się batalistycznych sekwencji czy ciętych dialogów. Prawda jest diametralnie inna, choć nie ma się co dziwić decyzji braci Russo.

Wojna bez granic wypełniona została ikonicznymi scenami, które na długo zapadną w pamięci widzów. Na seansie dobrze bawili się nawet odbiorcy nie związani emocjonalnie z kinowym uniwersum Marvela. Nie ma się co dziwić, bracia Russo dostarczyli licznych sekwencji walk, rozbudowując przy tym relacje ukazanych superbohaterów. Walka przeciwko Thanosowi odbywała się na ziemi, w powietrzu i kosmosie – stawką były losy całego wszechświata. Nie zabrakło też dowcipów, utożsamianych z MCU – te równoważyły bardziej dramatyczne elementy widowiska. Który z wymienionych motywów najbardziej przypadł do gustu braci Russo?

Ulubiona scena twórców Avengers: Wojna bez granic





Twórczy duet został zapytany przez redakcję Entertainment Weekly o ulubioną scenę z Avengers: Wojny bez granic. Jako pierwszy zabrał głos Joe Russo:

Bez zbędnego rozpływania się – uwielbiam kilka wejść superbohaterów. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale jeśli widziałeś film, powinieneś wiedzieć, o co mi chodzi. Takie momenty rozbudzają dziecko wewnątrz mnie, wiecie, małego brzdąca który zaczytywał się w komiksach.

Reżyserowi ewidentnie chodzi o pierwsze pojawienie się Steve’a Rogersa w filmie. Scena faktycznie kopała w pośladki, zwłaszcza że superbohater (czy bardziej eks-superbohater) od dłuższego czasu nie występował w MCU. W mojej opinii równie satysfakcjonujący był początek filmu. W ciągu 10 minut twórcom udało się stworzyć namiastkę ekspozycji Thanosa. Równocześnie scena posiadała w sobie mrok i dostateczny ciężar emocjonalny, który z miejsca mówił jasno: skończyła się zabawa, Wojna Nieskończoności (o przepraszam, Wojna bez granic) to nie przelewki.

Anthony Russo okazał się znacznie bardziej bezpośredni w zdradzeniu swojego opus magnum Wojny bez granic:

Chyba wspólnie zgodzilibyśmy się wobec sceny z udziałem Gamory. Kocham tę postać w filmie. Zawsze, kiedy pojawia się związek między bohaterem a antagonistą, sprawy stają się znacznie bardziej interesujące i skomplikowane. Zwłaszcza, jeśli chodzi o osobiste relacje.

A moja ulubiona scena to…





Uwaga, spoilery! Ok, zgadzam się wobec wątku Gamory. Sposób w jaki został on poprowadzony i zakończony wprawia w niemały zachwyt. Osobiście wskazałbym jednak inny fragment Wojny bez granic. ZAKOŃCZENIE FILMU JEST NIESAMOWITE! Rozpoczyna się szalonym wejściem Thora w sam środek walki w Wakandzie (prawdopodobnie o tę scenę chodziło też Joemu Russo). Gdy wydaje się, że Thanos został pokonany, Rękawica Nieskończoności uaktywnia pełnej spektrum swojej mocy, usuwając połowę populacji wszechświata. Na ekranie panuje cisza, poszczególni bohaterowie rozpływają się w powietrzu. Iron Man jest przerażony, zwłaszcza gdy na rękach umiera jego uczeń, Spider-Man. Podobnie Steve Rogers, który obserwuje znikającego Bucky’ego. On również zdaje sobie sprawę, że tym razem superbohaterowie polegli. Emocjonalny bagaż udziela się również widowni na sali kinowej – ta w milczeniu śledzi rozwijającą się eksterminację połowy wszechświata. Crème de la crème Wojny bez granic.

Oczywiście, można wziąć pod uwagę fakt, że poszczególne postacie powrócą w kolejnej odsłonie Avengers. Nie sposób jednak nie odczuć dyskomfortu – ten wzrasta w miarę reakcji poszczególnych superbohaterów na śmierć ich bliskich. Bezkompromisowo: dla mnie to najlepsza scena Avengers 3. I nie chodzi tylko, że nie przepadam za happy endami.

Jaka jest Wasza ulubiona scena Avengers: Wojna bez granic?

ZOBACZ TAKŻE: Dlaczego było tak mało Hulka w Avengers: Wojnie bez granic?