Home Rankingi Black Mirror – 3. sezon: wybraliśmy najlepsze odcinki

Black Mirror – 3. sezon: wybraliśmy najlepsze odcinki

Black Mirror – 3. sezon: wybraliśmy najlepsze odcinki

Black Mirror jest już w całości do obejrzenia na Netfliksie. To zdecydowanie jeden z najlepszych seriali tego roku. Każdy odcinek traktuje o czym innym. Które są najlepsze?

Czym jest Black Mirror?

To serial będący antologią – każdy odcinek traktuje o czym innym i nie jest ze sobą powiązany. Każda część związana jest w jakimś stopniu z technologią i media społecznościowymi. Pokazuje rzeczywistość w krzywym zwierciadle, ale stara się ujawnić i uwydatnić pewne cechy, które są obecne już dzisiaj, a w przyszłości mogą mięć na nas zgubny wpływ.

Twórcą Black Mirror jest Charlie Brooker i to w jego głowie powstają te szalone, ale jakże przerażająco prawdziwe pomysły. To mroczne science fiction, które mocno wpływa na widzów.



Wybraliśmy naszym zdaniem najlepsze odcinki Black Mirror (3. sezon). A które Wam się najbardziej podobały?

1Miejce 6 - Nosedive

Black Mirror - 3. sezon: najlepsze odcinki
Fot. Netflix

Miejsce ostatnie zajmuje pierwszy odcinek nowego sezonu. Całość jest satyrą społeczną na aktualny pęd związany z lajkowaniem, dawaniem ocen i sztucznym życiem w mediach społecznościowych. Wszystko jest tu przesadnie przerysowane – można się doszukać tutaj inspiracji Edwardem Nożycorękim, który był na na początku lat 90. satyrą na amerykańskie społeczeństwo.

Trochę męczy ten odcinek, ale głównie ze względu na to, że tak właściwie od połowy wiemy, dokąd to wszystko zmierza i brakuje elementu zaskoczenia i szoku, który jest obecny w innych odcinkach Black Mirror. Trzeba jednak przyznać, że Bryce Dallas Howard w swojej roli wypada znakomicie!


  • Kevin

    Jak dla mnie to był najsłabszy odcinek. W zasadzie do połowy to nuuuudne kino LGBT. Później jest już lepiej.

  • techniczny

    Zupełnie odwrotnie…
    1. Nosedive – z tymi pastelami, sztucznością, zakłamaniem i świetnym zakończeniem dla mnie wygrywa, poza tym ta wizja jest nam chyba najbliższa, w Chinach już takie ocenianie ludzi się zaczęło i jest to raczej przerażające. Poza tym ruda fajna dupa 😉
    2/3. (nie mogę się zdecydować) Playtest – generalnie pomysł „wirtualna rzeczywistość, w której grasz w horror i najbardziej przerażające są twoje własne lęki” to jest coś tak oklepanego, że sam bym to wymyślił. Wyjątkowo przewidywalny odcinek. Ale całość robi niezła realizacja tego pomysłu.
    2/3. San Junipero – bardzo się dłuży to lesbijskie love story, ale gdy zaczyna się klarować, o co w tym odcinku chodzi, gdy zaczynamy rozumieć i zastanawiać się, co byśmy sami zrobili i jak przerażające mogłoby być spędzenie reszty wieczności w taki sposób i tego typu wybory, rekompensuje to przydługo rozwleczoną resztę fabuły. Warto się przemęczyć przez pierwsze pół odcinka, w którym nic się nie dzieje.
    4. Man against fire – całkiem w porządku, jeśli tak będzie wyglądało wojsko, to we’re all screwed.
    5. Hated in the nation – za długi, a jako taki przypomina jakieś ze słabszych odcinków x-files. Jest jakiś trup, śledztwo, tajemnica, znów trup, potem wszystko wraca do normy i nikt nic nie wie. Jakoś mniej w klimacie pozostałych.
    6. Shut up and dance – zdecydowanie najsłabszy i najbardziej naciągnięty. Zabawa w berka, a koleś gotowy jest napadać z bronią albo się zastrzelić tylko dlatego, że ktoś nagrał jego ryj, jak sobie trzepie. Serio?

    Ogólnie cały sezon wypada gorzej od poprzednich siedmiu odcinków, (no może poza tym z tym misiem, którego nie zrozumiałem) ale mimo wszystko każdy warty jest obejrzenia.