Home Rankingi Najlepsze horrory 2017 roku

Najlepsze horrory 2017 roku

Najlepsze horrory 2017 roku

Przed Wami najlepsze horrory 2017 roku. Listę przygotowała Marta Płaza – specjalizująca się w filmach grozy. Sprawdźcie, które horrory warto zobaczyć!

Rok 2017 rokiem horrorów

Mijający właśnie rok był dla horroru wyjątkowo łaskawym czasem. Powstało sporo filmów, które okazały się wielkimi sukcesami komercyjnymi, ale i nie mniej tych niezależnych – dowodzących, że horror wcale nie umarł, a do wielkiej kariery szykują się niebanalni twórcy ze świetnymi pomysłami.

Najlepsze horrory 2017 roku

Poniżej zebraliśmy dla was garść tytułów, które stanowią potwierdzenie tezy, iż horror jest wyjątkowo pojemnym gatunkiem. Znajdziecie tu i typowe filmy z dreszczykiem i takie, które czerpiąc z nich pełnymi garściami, tworzą zupełnie nową, fenomenalną jakość. Od morderczych klaunów, przez psychopatów, aż po eleganckie rodziny z przedmieścia – rok 2017 udowodnił nam, że horror niejedno ma imię, a zło może czaić się wszędzie.

Jakie horrory się pojawiły?

Horrory paranormalne, dramaty z elementami horroru, a może komedie horrorowe? Kino grozy, ewidentnie ma się bardzo dobrze! Kolejność tytułów jest zupełnie przypadkowa, a na liście znajdziecie zarówno te wyprodukowane w 2017 roku, jak i nieco starsze, które premierę miały ostatecznie w mijającym roku.



To

Najlepsze horrory 2017
Fot. materiały prasowe

Niekwestionowany król kina grozy 2017 roku. Film, który okazał się nie tylko wielkim sukcesem artystycznych (ciepło przyjęty przez krytyków), ale i komercyjnym (widzowie szturmowali kina od pierwszego weekendu). Oczekiwania wobec filmu były olbrzymie. Czy nowy Pennywise będzie przerażający? Czy film przebije serial z 1990 roku? Czy dzieciaki sobie poradzą?

Dlaczego warto zobaczyć?

Na szczęście twórcy podołali pokładanym w nich nadziejom i oczekiwaniom i zaserwowali znakomity film, który sprawdził się nie tylko jako horror, ale i adaptacja literackiego pierwowzoru. Oczywiście pojawili się malkontenci, narzekający, że film to tylko takie Stranger Things na dużym ekranie. Na szczęście To było nie tylko świetnym kumpelskim kinem o super przyjaźni, ale i porządnym straszydłem. Przez Pennywise’a cierpła skora, a mroczne zakątki i tajemnice miasteczka Derry sprawiły, że z niepokojem wyszliśmy z kina.

Zwiastun filmu TO:

Zobacz także inne najlepsze horrory:

Uciekaj!

Najlepsze horrory 2017
Fot. materiały prasowe

Po To, bodajże najgłośniejszy horror tego roku. Znakomicie przyjęty nie tylko przez krytyków (doczekał się nawet nominacji do Złotego Globu), ale i widzów. Wykorzystujący, wciąż gorący w Ameryce temat rasizmu, w sposób na jaki mało kto się odważył. Problem segregacji rasowej opowiedziany jako horror? Ryzykownie!

Dlaczego warto zobaczyć?

Na szczęście ryzyko się opłaciło, bo Uciekaj! to porządna robota, dawkująca napięcie z hitchcockowską precyzją. Historia zaczyna się dość sielsko, po to by z minuty na minutę przerodzić się w najgorszy koszmar. Amerykańskie przedmieście dawno już nie było tak przerażające. Chyba mało kto przewidział na początku, że film potoczy się w takim kierunku. Peele nakręcił porządne kino, które jest nie tylko bardzo niewygodnym portretem Ameryki, która wciąż gdzieś tam istnieje, ale i wybornym, nieoczywistym horrorem, który stawia przed widzem spore wymagania. W finale, sowicie wynagradzając go za cierpliwość.

Zwiastun filmu Uciekaj!:

To przychodzi po zmroku

Najlepsze horrory 2017
Fot. materiały prasowe

O tym do czego zdolny jest człowiek postawiony pod ścianą nakręcono już wiele filmów. Od dramatów, przez czarne komedie, aż po horrory. To przychodzi po zmroku mieści się gdzieś pomiędzy, będąc czymś w rodzaju psychodramatu z domieszką kina grozy w najlepszym stylu. Tajemniczy wirus niszczący wszystko i wszystkich dookoła kontra rodzina, walcząca o zachowanie swojego człowieczeństwa. Czy za wszelką cenę? Do czego będzie zdolny ojciec chcąc ochronić swoją rodzinę?

Dlaczego warto zobaczyć?

Trey Edward Shults zadaje sporo niewygodnych pytań ubierając swój film w gęsty klimat onirycznego, nihilistycznego psychodrama horroru. Po raz kolejny sprawdziła się stara dobra zasada, o której wielu twórców kina grozy zdaje się zapominać: im mniej widać,tym straszniej się robi.

Zwiastun filmu To przychodzi po zmroku:

Tragedy Girls

Najlepsze horrory 2017
Fot. materiały prasowe

Ameryka to naprawdę dziwny kraj. Z jednej strony ojczyzna wyjątkowo okrutnych seryjnych morderców, z drugiej zaś kraj ludzi, którzy z tychże morderców potrafili zrobić celebrytów. O pokrętnie rozumianej sławie i uwielbieniu do psychopatów opowiadał już John Waters w swoim filmie Serial Mom. Tym razem do tego wątku postanowił wrócić Tyler MacIntyre w filmie Tragedy Girls – znakomitej satyrze na fascynację seryjnymi mordercami i popularność budowaną poprzez social media. Bohaterkami filmu są dwie nastolatki, które nie cofną się przed niczym aby zaistnieć w mediach społecznościowych i zdobyć jak najwięcej followersów. Postanawiają więc porwać działającego w okolicy mordercę i pod jego przykrywką dokonywać zbrodni.

Dlaczego warto zobaczyć?

Pomysł wydawałoby się dość kuriozalny, na szczęście Tragedy Girls to pełen wdzięki i błyskotliwy teen slasher, który pod przykrywką zabawy formą daje też nieco do myślenia. Liczne nawiązania do klasyków gatunku i ironiczne poczucie humoru sprawiły, zrobiły z filmu MacIntyre’a jeden z najbarwniejszych horrorów tego roku. W Polsce mogliśmy go zobaczyć podczas lubelskiego Splat Film Festivalu. Pozostaje trzymać kciuki, aby doczekał się również masowej dystrybucji.

Zwiastun filmu Tragedy Girls:

Mięso

Najlepsze horrory 2017
Fot. materiały prasowe

O horrorze Julii Ducournau mówiło się już od momentu jego premiery na zeszłorocznym festiwalu w Cannes. Oliwy do ognia dolały pogłoski jakoby podczas pokazu na festiwalu filmowym w Toronto, niektórzy z widzów…zemdleli. Metoda stara jak świat i wykorzystana w przypadku promocji niejednego filmu. Co by jednak nie mówić, film francuskiej reżyserki był jedną z najbardziej oryginalnych produkcji mijającego roku.

Dlaczego warto zobaczyć?

Opowieść o młodej studentce-wegetariance, która staje się kanibalem, po tym gdy zmuszono ją do skonsumowania surowej króliczej wątroby podczas inicjacji na wydziale weterynarii, to wyjątkowo krwisty mariaż dramatu, czarnej komedii i body horroru. Wątek wszelakich inicjacji jest szczególnie uwielbiany przez horror, który chętnie opowiada o mrocznych stronach dojrzewania i odkrywania nowych aspektów swojej osobowości. Doncournau dodała do tego szczyptę wyjątkowej makabreski, otrzymując w efekcie kino odważne, bezkompromisowe i niejednoznaczne.

Zwiastun filmu Mięso:

Śmierć nadejdzie dziś

Najlepsze horrory 2017
Fot. materiały prasowe

Kiedy wydawać by się mogło, że w horrorze nie da się już nakręcić nic nowego, a wszystkie klisze zostały do bólu ograne, pojawia się właśnie taki film jak Śmierć nadejdzie jutro. Slasherowy odpowiednik Dnia Świstaka, którego główną bohaterką jest urodziwa blondynka, która każdego dnia … ginie z ręki tajemniczego mordercy. Korzystając z tej niebywałej pętli czasowej w jaką wpadła, próbuje dociec, kto codziennie czyha na jej życie.

Dlaczego warto zobaczyć?

Teen slasher to wbrew pozorom wyjątkowo niewdzięczny gatunek. Bardzo łatwo nakręcić po prostu głupiutki film, o którym widzowie zapomną zaraz po wyjściu z kina. Przez długie lata niekwestionowanym królem tego typu filmów pozostawał Krzyk, który zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko. Śmierć nadejdzie jutro może nie sięga aż takich wyżyn, ale z pewnością jest jednym z najciekawszych filmów tego roku. Nie jest łatwo wymyślić zupełnie nową formułę, tym bardziej w tak przeżartym schematami gatunku jak horror. Mimo że w tym przypadku nie udało się ich tak do końca uniknąć, to jednak nawet jak się pojawiają, zostają przykryte oryginalnymi zwrotami akcji i humorem, dając w efekcie oryginalną i świeżą fabułę.

Zwiastun filmu Śmierć nadejdzie dziś:

Berlin Syndrome

Najlepsze horrory 2017
Fot. materiały prasowe

Wątek psychopaty w atrakcyjnej skórze to szczególnie nośny dla horroru temat. Tym razem został ograny w historii młodej Clare, która podróżując po tytułowym Berlinie, spotyka na swojej drodze Andiego – przystojnego Niemca, który zaprasza ją do siebie do domu. Upojna noc dość szybko przerodzi się w koszmar, a kobieta będzie musiała walczyć o życie.

Dlaczego warto zobaczyć?

Historia wydawać by się mogło dość typowa, tym razem została wyniesiona poziom wyżej dzięki dwójce świetnych i charyzmatycznych aktorów. Oglądanie Teresy Palmer w roli Clare to czysta przyjemność, a jej sceny z Maxem Riemeltem są pełne napięcia i emocji. Berlin Syndrome to pięknie sfilmowana i bardzo stylowa opowieść o seksualności i ciemnych stronach fascynacji. Psychopaci są wśród nas!

Zwiastun filmu Berlin Syndrome:

Zło we mnie

Najlepsze horrory 2017
Fot. materiały prasowe

Na premierę fantastycznego filmu Oza Perkinsa musieliśmy czekać aż dwa lata. Rzecz skandaliczna, zważywszy na to jak klimatyczne i oryginalne dzieło syn Anthony’ego Perkinsa stworzył. Film opowiada historię dwóch uczennicach katolickiej szkoły, które w czasie przerwy świątecznej zostają zmuszone pozostać w internacie. W ich kierunku zmierza niejaka Joan (w tej roli Emma Roberts). Jej pojawienie się uwolni mroczne demony, dobrze ukryte dotąd w podziemiach szkoły.

Dlaczego warto zobaczyć?

Siłą filmu młodego Perkinsa są przede wszystkim młodziutkie aktorki, które pokazały się tutaj ze znakomitej strony. Tajemnicze, mroczne, zaskakujące role, napędzają klimat tej nieco sennej historii, która skrywa wiele niewiadomych. Rozkręca się bardzo powoli, po to by w odpowiednim momencie przyspieszyć, rzucając widza na łopatki. Zło we mnie to kino suspensu, trupów skrywanych w szafie i schizofrenicznych osobowości. Bardzo stylowy, nakręcony za grosze horror, który niezasłużenie przeszedł przez nasze kina bez echa.

Zwiastun filmu Zło we mnie:

Zabójcza ziemia

Najlepsze horrory 2017
Fot. materiały prasowe

Australijska kinematografia jest w Polsce traktowana dość po macoszemu. Nie licząc niektórych, głośniejszych tytułów, sławniejszych reżyserów, o kinie z antypodów w zasadzie się u nas nie mówi, a o australijskich horrorach tym bardziej. Wbrew pozorom, twórcy z tego odległego kraju mają do zaoferowania bardzo dużo. Korzystając z naturalnych dobrodziejstw swojej ojczyzny, są prawdziwymi mistrzami survival horrorów, których głównymi bohaterami są najczęściej turyści, zmagający się z psychopatycznym mordercą,w pięknych okolicznościach przyrody.

Dlaczego warto zobaczyć?

Killing ground jest godnym przedstawicielem tegoż nurtu. Historią pewnej pary, która w nadziei na spędzenie miłego weekendu na łonie przyrody, przybywa do malowniczego Parku Narodowego. Sytuacja dramatycznie się zmienia, gdy na swojej drodze spotykają dwóch mężczyzn z lokalnej społeczności. Killing ground to kawał porządnie zrealizowanego slashera, który przypadnie do gustu miłośnikom dynamicznych horrorów i psychopatycznych rednecków, którzy każdy przyrodniczy raj na potrafią zamienić w prawdziwe piekło na ziemi.

Zwiastun filmu Zabójcza ziemia:

Better watch out

Najlepsze horrory 2017
Fot. materiały prasowe

Święta już za nami, a w telewizji tylko Kevin sam w domu czy To właśnie miłość? Better watch out to idealna propozycja dla tych, którzy mają dość przesłodzonych filmów świątecznych. Przewrotny świąteczny horror prosto z dalekiej Australii, w którym nic nie jest takie jak się na początku wydaje. Bohaterką filmu jest nastoletnia Ashley, która świąteczny wieczór musi spędzić jako opiekunka dwunastolatka z sąsiedztwa. Gdy do domu wtargnął włamywacze, dziewczyna będzie musiała stawić czoła przykrym niespodziankom.

Dlaczego warto zobaczyć?

Świątecznych horrorów możemy znaleźć bardzo wiele. Niestety z tego pokaźnego grona, tylko część jest godna uwagi. Better watch out to wyjątkowo chlubny wyjątek, zaprzeczający tezie, że bożonarodzeniowe kino grozy to tylko kiepskie kino klasy b do szybkiego zapomnienia. Pomysłowa historia, świetna młoda obsada i mnóstwo mrocznego klimatu – film Australijczyków pozytywnie zaskakuje od pierwszej minuty. Będzie idealną odtrutką dla tych, którzy mają już dość tego cukierkowatego bożonarodzeniowego klimatu wokół.

Zwiastun filmu Better Watch Out:

Super Dark Times

Najlepsze horrory 2017
Fot. materiały prasowe

Pozycja na liście dość kontrowersyjna, wszak Super Dark Times horrorem sensu stricte nie jest. Czerpie za to pełnymi garściami z jego paranoi, lęków i dokonań. Film opowiada historię grupki kumpli mieszkających gdzieś na sennym, nijakim i nudnym amerykańskim przedmieściu. Na co dzień niewiele się tam dzieje, więc swój wolny czas spędzają głównie na jeżdżeniu rowerami po okolicy. Gdy pewnego dnia dochodzi do tragicznego wypadku, życie każdego z nich, zmieni się nie do poznania.

Dlaczego warto zobaczyć?

Super Dark Times to reżyserski debiut Kevina Phillipsa. Mimo że nakręcony za grosze, prezentuje poziom z najwyższej półki. Przykuwa uwagę zdjęciami, plenerami, dobrze przemyślanymi dialogami, które dzięki świetnym młodym aktorom, sprawiają, że napięcie systematycznie w filmie narasta, aż do wybuchowego finału. Moda na kumpelskie historie rozgrywające się w bardzo nostalgicznej przeszłości, trwa w najlepsze. Super Dark Times dorzuca od siebie trzy grosze, ale w sposob bardzo niewymuszony. Nakręcony za grosze, bez żadnej większej promocji, film Phillipsa wdziera się do serducha, zostając w nim na dłużej. Dużo tu mroku, tajemnicy i niepewności – wszystko w oryginalnym, bezpretensjonalnym stylu. Amerykańskie przedmieścia skrywają wciąż wiele tajemnic.

Zwiastun filmu Super Dark Times:

The Belko Experiment

Najlepsze horrory 2017
Fot. materiały prasowe

Dzień jak co dzień. Wchodzisz do biura, witasz się z kolegami, siadasz do pracy, wtem głos niemalże Boga, wydaje na Ciebie wyrok śmierci. Dowiadujecie się razem z przyjaciółmi, że jeżeli nie zabijecie kilku ze swoich towarzyszy, z ręki tajemniczych Ich zginie jeszcze więcej osób. Później ta liczba ma zacząć systematycznie wzrastać…

Dlaczego warto zobaczyć?

The Belko Experiment to nic więcej jak przewrotny korpohorror, w którym makabra miesza się z humorem. Film został przez widzów zupełnie zignorowany, mimo że na planie spotkała się całkiem zacna załoga. Za reżyserię odpowiadał Greg McLean (Wolf Creek), a scenariusz napisał James Gunn (m.in. Strażnicy Galaktyki). Z kolei w obsadzie zobaczyliśmy chociażby Michaela Rookera (któż nie tęskni za Merlem Dixonem?), Johna McGinleya (Hoży doktorzy) czy też Tony’ego Goldwyna, który już w remake’u Ostatniego domu po lewej pokazał, że nie można z nim zadzierać. Do spółki zapewnili nam sporo dobrej, mocno groteskowej rozrywki w klimacie Piły, która smakuje dużo lepiej niż nowa odsłona przygód Jigsawa.

Zwiastun filmu The Belko Experiment:

  • Agerr Oza

    „Brawo” za zespojlerowanie filmu Tragedy Girls..a sam opis do d…Widz nie ma wcale pojecia o tym ze to one mordują…to jest własnie kluczowy moment zaskoczenia tego filmu 😬

  • bulo

    yir

banner