Home Recenzje „Mroczny Rycerz Powstaje” – recenzja

„Mroczny Rycerz Powstaje” – recenzja

„Mroczny Rycerz Powstaje” – recenzja

Długo wyczekiwane zakończenie trylogii o Batmanie od Christophera Nolana w końcu znajduje swój finał. Zapraszamy do recenzji filmu „Mroczny Rycerz Powstaje”.


Finał przygód Batmana od Christophera Nolana nie ma zbyt łatwego życia. Najpierw po raz pierwszy w historii popularnego zachodniego serwisu Rotten Tomatoes trzeba było wyłączyć komentarze ze względu na furię fanów, którzy nie mogli znieść dwóch (sic!) krytycznych recenzji. Potem olbrzymia tragedia w USA, gdzie szaleniec zabija z zimną krwią 12 osób. Fani jednak tłumnie ruszyli do kin i film miał najlepsze otwarcie jeśli chodzi o produkcję 2D w historii.

Od czasów „Władcy Pierścieni” Petera Jacksona, widzowie nigdy tak mocno nie czekali na żaden finał trylogii. A ten jest iście epicki. Christopher Nolan w materiale trwającym blisko 3h wrzuca bardzo wiele wątków i pozwala im się toczyć swoim rytmem. Czy czasami akcja posuwa się zbyt wolno? Tak. Czy film traci nieco na dynamice? Oczywiście. Ale czy widzowie ziewają na sali? Absolutnie nie. To ten typ historii, gdzie nawet jeśli Batmana nie ma na pierwszym planie, to każdy bohater jest na tyle interesujący, że śledzimy jego poczynania z zapartym tchem. A to dlatego, gdyż wiemy, że to swoiste pożegnanie. Patos to drugie imię dla finału przygód Batmana, jednak w przeciwieństwie do innych produkcji hollywoodzkich, Nolan wie jak tym sterować by chwytać ludzi za serce.

Trzeba przyznać jedno – „Mroczny Rycerz Powstaje” nie dorównuje drugiej części, gdzie pierwsze skrzypce grał Joker i na stałe zapisał się jako jeden z najbardziej niesamowitych czarnych charakterów w dziejach popkultury. Tom Hardy jako Bane miał ciężki orzech do zgryzienia i był z miejsca na przegranej pozycji, jednak trzeba przyznać, że poradził sobie z rolą naprawdę dobrze. Jednak czy będzie wymieniany na równi z nieżyjącym już Haertem Leadgerem – czas pokaże. Jedno jest pewne – jego wygląd i niesamowity głos na pewno nieco dłużej zapadnie w pamięci widzów.

Dużym atutem jest tutaj Kobieta Kot, której pseudonim notabene nie pada ani razu podczas trwania filmu. Jej postać i wątek to totalnie inna bajka niż to co mogliśmy zobaczyć u Tima Burtona. Nolan w charakterystyczny dla siebie sposób wyłamuje się typowej konwencji komiksowej przy budowie tej bohaterki granej przez Anne Hathaway i nadaje jej nieco realistycznego pazura.

Być może niektóre wątki są nieco naiwne, razi trochę rozdmuchane zadawanie pytań z gatunku oczywistych jako prawd objawionych i zdarza się kilka (mimo realistycznej konwencji) nielogiczności, jednak jest to na tyle przysłonięte przez naprawdę sprawnie napisany scenariusz, że totalnie się na to nie zwraca uwagi i daje porwać się magii kina.

„Mroczny Rycerz Powstaje” to niezwykle udane zwieńczenie przygód Batmana i może nie jest to film rewelacyjny, to jest absolutnie dobrym kinem rozrywkowym z dobrze nakreślonymi bohaterami, świetną muzyką i naprawdę ciekawymi zwrotami akcji.

Jędrzej Bukowski