Home Newsy Avengers 4: pierwszy zwiastun i oficjalny tytuł. Jest znakomicie, choć mam kilka zastrzeżeń

Avengers 4: pierwszy zwiastun i oficjalny tytuł. Jest znakomicie, choć mam kilka zastrzeżeń

Avengers 4: pierwszy zwiastun i oficjalny tytuł. Jest znakomicie, choć mam kilka zastrzeżeń

Nareszcie. Niespodziewanie na początku grudnia w sieci zadebiutował pierwszy zwiastun długo oczekiwanego Avengers 4. Równocześnie twórcy ogłosili oficjalny tytuł filmu. Całokształt prezentuje się dobrze, chociaż posiadam kilka zastrzeżeń wobec olbrzymiego widowiska.

Przedstawiciele Marvela doskonale wiedzą, w jaki sposób prowadzić kampanię marketingową swoich filmów. W momencie, gdy niemal wszyscy widzowie stopniowo przestali interesować się kontynuacją Wojny bez granic, Avengers złapało ich za gardło i przygwoździło do ściany. Poznaliśmy tytuł nadchodzącego filmu. Ten nie powinien zdziwić nikogo, kto czynnie śledził informacje na temat spektakularnego finału MCU. Avengers: Endgame – bo tak zatytułowany został film – rozwiąże kwestię zniknięcia połowy wszechświata pod koniec poprzedniej części. Całość wygląda świetnie. Bardziej niepokoi mnie okres czasowy, w którym osadzona została fabuła.

Avengers 4: jest znakomicie, choć mam kilka zastrzeżeń

Superbohaterowie znajdują się w potrzasku. Iron Man dryfuje się w czeluściach kosmosu. Brakuje mu jedzenia i picia. Stopniowo kończy się tlen. Prócz widma śmierci, które nieuchronnie ciąży na gwiezdnym rozbitku, Tony Stark wciąż pamięta swojego ucznia, Spider-Mana. Chłopiec zmarł na jego rękach. Wyparował wraz z pstryknięciem palcami Rękawicy Nieskończoności, należącej do Thanosa, podobnie jak połowa populacji całego wszechświata. Wszyscy superbohaterowie obarczają się winą za wydarzenia z Wakandy oraz wspominają zmarłych towarzyszy. Szkoda zatem, że fabuła Endgame rozegra się bezpośrednio po wydarzeniach z Wojny bez granic. Byłoby znacznie lepiej, gdyby twórcy wykonali skok w czasie o pięć lat wprzód. Moglibyśmy przyjrzeć się zupełnie innej rzeczywistości, w której herosi próbują dojść do siebie po wielkiej traumie.

Szkoda, że tego nie zobaczymy w Avengers: Endgame

Pięć lat po bitwie w Wakandzie Ziemia stanowiłaby zupełnie inne miejsce. Ludzkość musiałaby się uporać z tragedią po stracie najbliższych. Panowałby chaos – zniknęliby niektórzy politycy, zaś ich miejsce mogliby zająć bardziej totalitarni przywódcy narodów. Superbohaterowie tacy jak Iron Man, Kapitan Ameryka czy Czarna Wdowa czuwaliby nad losami świata, zmagając się z traumą po wydarzeniach z Wojny bez granic. Nie udało im się powstrzymać Thanosa, więc winę za eksterminację połowy wszechświata ponosi każdy z nich. Najwyraźniej jednak zespół stresu pourazowego wśród superbohaterów nie jest tematem, który znalazł swoje miejsce w kinowym uniwersum Marvela.



Avengers: Endgame – zwiastun:

Avengers: Endgame – czy będą podróże w czasie?

Pełny tytuł wskazuje, że wbrew pozorom Marvel Studios nie udało się utrzymać niektórych informacji w ukryciu. Pod koniec zwiastuna Avengers: Endgame pojawia się Ant-Man. Superbohater najpewniej pomoże odwrócić działanie Rękawicy Thanosa za sprawą Wymiaru Kwantowego, opracowanego pod koniec Ant-Man i Osa. Superbohaterowie przeniosą się w nieznany dotąd zakątek kinowego uniwersum Marvela. Możliwe, że w ten sposób przeżyją podróż wgłąb własnej przeszłości. W Endgame pojawią się zmarłe postacie z poprzednich filmów – kwestią sporną pozostaje zatem, czy chodzi o sceny retrospekcji, czy też bracia Russo postawili na wątek podróży w czasie. Będę rozczarowany, jeśli przeforsowana zostanie druga – znacznie banalniejsza – alternatywa rozwiązania fabuły.

Kto uratuje Iron Mana w Avengers: Endgame?

Iron Man zostanie prawdopodobnie uratowany przez Nebulę albo Kapitan Marvel. Ciekawi mnie natomiast wątek Czarnej Wdowy oraz Hawkeye’a, którzy spotykają się na ulicach Wschodniego miasta. Moim marzeniem jest, aby w którejś z lokalnych kafejek spotkali Shang-Chi. Byłoby to znakomity ruch marketingowy ze strony twórców. Niedawno zapowiedzieli produkcję o azjatyckim superbohaterze, którego zna wyłącznie niewielka część widowni. Debiut w Avengers: Endgame – na który do kin widzowie będą bili drzwiami i oknami – przyniesie mu natychmiastową sławę. Niestety, wątpię aby moja teza okazała się prawdziwa – film o Shang-Chi znajduje się na wczesnym etapie developmentu. Nie wiadomo nawet, kto wcieli się w azjatyckiego herosa.

Od nich wszystko się zaczęło i na nich wszystko się skończy?

Co najważniejsze: tytuł niemal od pierwszych scen broni się pięknymi efektami komputerowymi, fabuła prezentuje z kolei niemal wyłącznie superbohaterów, którzy jako pierwsi weszli w skład Avengers. Od nich wszystko się zaczęło i na nich wszystko się skończy. Avengers: Endgame trafi na ekrany kin w kwietniu 2019 roku.

ZOBACZ TAKŻE: Dwie nieżyjące postacie powrócą w Avengers 4. O kogo chodzi?