Home Newsy Kevin Hart nie poprowadzi gali rozdania Oscarów. Wszystko przez homofobiczne wpisy

Kevin Hart nie poprowadzi gali rozdania Oscarów. Wszystko przez homofobiczne wpisy

Kevin Hart nie poprowadzi gali rozdania Oscarów. Wszystko przez homofobiczne wpisy

Kevin Hart przez dwa dni cieszył się ze stanowiska prowadzącego 91. galę rozdania Oscarów. Czar prysł, kiedy środowiska LGBTQ odkopały jego homofobiczne wpisy sprzed siedmiu lat. To kolejny artysta, któremu nie służy działalność w mediach społecznościowych. Komik dobrowolnie zrezygnował z prowadzenia najbardziej prestiżowej imprezy w świecie kina.

Celebryci muszą pilniej uważać na wiadomości publikowane w sieci. Oczywiście, nie chodzi mi o pijane nagrania, które czasem trafiają na media społecznościowe znanych ludzi. Wydaje się, że współcześnie podobne – zakrapiane – ekscesy idą prędzej w niepamięć, niż niejednoznaczne wpisy na Twitterze czy Facebooku. Co gorsza, współczesna opinia publiczna stopniowo zatraca poczucie humoru. Nieważne, czy po lewo, czy po prawo – kiepski żart sprzed kilku lat może spowodować lawinę konsekwencji., Disney może przestać z tobą rozmawiać, zaś gala rozdania Oscarów odbędzie się bez twojego udziału. Podobne ekscesy poruszają ważne pytanie: gdzie kończy się wolność słowa a zaczyna cenzura?

Kevin Hart nie poprowadzi gali rozdania Oscarów. Dlaczego?

Niedawno dwa słynne hollywoodzkie nazwiska musiały zmierzyć się z zarzutami dotyczącymi wpisów sprzed kilku lat. Ostatecznie James Gunn został wyrzucony z Disneya, chociaż od wielu miesięcy był zapowiadany jako reżyser Strażników Galaktyki 3 (odpowiadał za dwie poprzednie części – wcześniej nikt nie zdecydował się, aby kwestionować jego angaż). W niczym nie pomogło tłumaczenie twórcy, że 10 lat temu – zanim podjął współpracę z Marvel Studios – kreował się na skandalistę. Nieco lepiej poradził sobie Dan Harmon. Współtwórca Ricka i Morty’ego stworzył swego czasu przaśny skecz o gwałceniu niemowląt. W jego przypadku obyło się bez większych kontrowersji, choć radykalna prawica dumnie krytykowała scenarzystę w sieci.

Teraz do grona osób, które powinny przed czasem ugryźć się w język dołączył Kevin Hart. Narracja przeciwko komikowi oparła się o stand-up oraz wpisy na Twitterze. Hart mówił m.in. że jeśli jego syn zacznie bawić się domkiem dla lalek, uzna go za geja. W mediach społecznościowych sięgał natomiast po zwroty, które można przetłumaczyć jako „ciota” i „pedał”. Większość wpisów została już usunięta.



Wpisy Kevina Harta w mediach społecznościowych sprzed kilku lat:

Media społecznościowe i homofobiczne wpisy

Akademia rzekomo postawiła Hartowi ultimatum: musi przeprosić albo pożegna się ze swoim stanowiskiem. PR komika zadziałał natychmiastowo. Hart nie tylko przeprosił urażone mniejszości seksualne, ale także wycofał się ze stanowiska konferansjera. Pytanie, w jakim stopniu wpłynęli na niego przedstawiciele gali wręczenia Oscarów, dbając o dobrą prasę całego przedsięwzięcia. Najbardziej prestiżowa impreza w świecie kina często spotyka się z liberalnymi narracjami, jak rola czarnoskórych środowisk w branży filmowej albo wątki seksizmu, którymi przeżarty został przemysł kinematograficzny. Gdyby Hart został przy swoim stanowisku, wszelka retoryka wokół 91. gali wręczenia Oscarów najpewniej skupiłaby się na LGBTQ.

Kevin Hart wydał oficjalne przeproszenie:

Podjąłem decyzję o wycofaniu się z powierzonego mi zadania. Nie chcę, aby moje wypowiedzi sprzed lat odciągały uwagę od wieczoru, który powinien być przede wszystkim wielkim świętem kina. Chcę też przeprosić środowiska LGBTQ za moje wypowiedzi z przeszłości. Przykro mi, że niektórzy poczuli się dotknięci. Od zawsze zależało mi na tym, żeby jednać ze sobą ludzi, a nie dzielić. Dziękuje Akademii i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.

Trudno żartować, gdy humor piętnuje stereotypy

Każda z przytoczonych spraw zawiera się w innym kontekście. Należy na nie patrzeć z różnych, pozornie niezależnych punktów widzenia. Przede wszystkim trudny do zdefiniowania wydaje się pułap stereotypów, które dehumanizują pewne mniejszości w podjętej narracji. Będąc w obozie zagłady w Oświęcimiu na własne uszy słyszałem „żarty o Żydach”, jakże popularne w trakcie rodzimych spotkań przy wódce oraz na najbardziej przaśnych stronach z memami. Gdzie zatem znajduje się granica, która tworzy wokół „żartownisiów” pozorną strefę komfortu? Która pozwala im zdehumanizować to, czego nie są w stanie pojąć? Gdzie znajduje się pula tematów oraz opinii, z którymi część widowni zacznie się utożsamiać, nie bacząc na ich ironiczny ton? Podobne sprawy wymagają refleksji, zwłaszcza dziś, gdy jako społeczeństwo staramy się być coraz bardziej świadomi.




Podobnie sprawa wygląda w przypadku Harta. Komik jest postacią opiniotwórczą. Żartów sprzed kilku lat nie wolno tłumaczyć pewnymi modami, które panowały w ówczesnej opinii publicznej. Dowcipy były głupie i niesmaczne. Zwłaszcza te, publikowane na Twitterze. Wyraźnie dyskredytujące homoseksualistów, o czym świadczy ich przytłaczająca ilość.

Nie wiadomo, kto zastąpi Kevina Harta na stanowisku prowadzącego 91. ceremonię wręczenia Oscarów.

ZOBACZ TAKŻE: Kraina lodu 2: Elsa to lesbijka? Nie mam nic przeciwko. Śmiały ruch ze strony Disneya