Home Newsy Polska reklama bardzo podobna do pewnego filmu o wampirach. Czy to już plagiat?

Polska reklama bardzo podobna do pewnego filmu o wampirach. Czy to już plagiat?

Polska reklama bardzo podobna do pewnego filmu o wampirach. Czy to już plagiat?

Nowa kampania reklamowa Eurobanku BARDZO MOCNO przypomina nowozelandzki komediowy horror Co robimy w ukryciu, jednak jej wykonawcy wypierają się śladowych ilości inspiracji filmem. Z kogo chcecie zrobić głupków?

W zeszłym tygodniu Eurobank rozpoczął kampanię reklamową, sygnowaną hasłem „Na codzienne i niecodzienne sprawy”. W głównych rolach pojawia się w niej trójka wampirów, mieszkających wspólnie w jednym domu. Kolejno są to: Felix (Robert Jarociński) – lider grupy i tradycjonalista, dandystyczny Vlad (Mariusz Zaniewski) oraz Maciek – nieporadny, dobroduszny i sympatyczny współczesny krwiopijca.

Zabawa schematami życia wampirów (brak tolerancji na światło słoneczne, czosnek i srebro) stanowią główną siłę merytoryczną reklam. Przy tym agencja odpowiedzialna za kampanię, Leo Burnett Warszawa, zdecydowała się na paradokumentalną konwencję materiału. Trudno nie zauważyć podobieństw z horrorem komediowym Taikiego Waititi.

Zobacz jedną z reklam Eurobanku:

Twórcy tłumaczą popkulturowy wizerunek wampira

Na szczęście przedstawiciele Leo Burnett Warszawa posiadają solidną linię obrony. Maciej Porębski, dyrektor kreatywny agencji, stwierdził:

Motyw wampirów od tysięcy lat jest obecny w wierzeniach ludowych, skąd trafił do kanonu ikon kultury popularnej. Najsłynniejszym wampirem był hrabia Dracula. Przypisywane mu atrybuty stały się cechami wyróżniającymi cały wampirzy ród. Wszyscy wiedzą, że wampiry boją się czosnku, unikają słońca czy srebra i umieją zamienić się w nietoperza – choć prawdziwego wampira nikt do tej pory nie spotkał. Kampania wykorzystuje tę wiedzę i jest inspirowana różnymi dziełami. Elementy powtarzające się w utworach o tej tematyce są jedynie cechami charakterystycznymi dla danego stylu czy koncepcji.

Dziękujemy za niezwykle wnikliwe, kulturoznawcze badania nad wizerunkiem wampira, przyprawione krztą optymistycznego humoru. Tylko… nie do końca o to chodziło! Oskarżenie o plagiat nie tyczy się bowiem wykorzystania wizerunku krwiopijcy oraz szeregu stereotypów z nim związanych. Motyw wampiryzmu dostał przetrawiony przez ramy popkultury już na wczesnym etapie kina – przy okazji tytułów, jak Nosferatu – Symfonia grozy (1922) czy Książę Dracula (1931). Zwłaszcza ostatni z przytoczonych filmów stworzył i usystematyzował wizerunek popkulturowego krwiopijcy. Dziś, w dobie postmodernistycznej myśli kinematograficznej, wróżącej śmierć oryginalnym dziełom czy tekstom kultury, wampiry znalazły setki różnych interpretacji – od uwodzicielskich amantów (Zmierzch) po dzikie bestie, obdarzone zwierzęcą naturą (Ksiądz z 2011 roku).

Oskarżenie o plagiat skupia się natomiast na formie, której podobieństwo do Co robimy w ukryciu można doszukiwać się już na poziomie trailera wspomnianego filmu.

Zobacz zwiastun Co robimy w ukryciu:

Mieli się obronić, a popadali w autoparodię

Maciej Porębski w dalszej części wywiadu dla Wirtualnej Polski wspomniał jednak o Co robimy w ukryciu:

Nie uważam, by nowa kampania Eurobanku była plagiatem Co robimy w ukryciu. Bez wątpienia inspirowali się tym filmem, ale tylko o inspiracji może być tu mowa. Myślę, że to po prostu niezły pastisz i działanie świadome. Reklama przenosi motyw wampirów na nasz, polski grunt. W mniej lub bardziej zabawny sposób, opowiada krótką historię. Jest też kilka różnic w obu produkcjach: inna taśma, postprodukcja, scenariusz. Mam wrażenie, że reżyser i scenarzyści sprawnie bawią się szeroko wykorzystywanym motywem. I podziwiam, że taka instytucja jak bank odważyła się przedstawić swoją ofertę w naprawdę kreatywny sposób, inny od konkurencji – nie wciska mi konta za zero złotych z uśmiechniętą rodziną z istockphoto.com.

Czuję się przekonany. Równie głęboko wierzę, że kampania marketingowa Eurobanku realizowana była na taśmie filmowej – stare, dobre 35mm to tradycja szanujących się, autorskich filmowców! (Dla mniej zorientowanych: od lat 90. w Polsce korzysta się z wygodniejszego, cyfrowego zapisu obrazu. Sam sprzęt wykorzystujący taśmę 35mm zajmuje zbyt dużo miejsca, by móc zrealizować ujęcia w ciasnych pomieszczeniach, widoczne w reklamie.)

Z drugiej strony faktycznie zgadzam się z Maciejem Porębskim, że twórcy zdecydowali się na odważny krok, jeśli chodzi o promowanie usług bankowych. Tego typu reklamy prowadzą najczęściej nieformalny bój o najbardziej nieszczery uśmiech prezentowanych rodzin, którzy właśnie wypróbowali zachwalaną ofertę. Szkoda tylko, że twórcy kampanii w zupełności zgapili koncepcję znakomitego Co robimy w ukryciu z 2014 roku.

Zamiast się obronić, twórcy kampanii reklamowej pogrążyli się w irracjonalnym słowotoku. Inspiracja? Raczej bezczelna zrzynka pomysłu. Ciekawe, jak dalej potoczy się ta sprawa.

ZOBACZ TAKŻE: Najlepsze horrory 2017
  • Ewa Radziwonowska

    Czyli w skócie – zerżneliśmy pomysły z filmu dla dobra naszych klienów????