Home Newsy Rafał Zawierucha – wpierw u Tarantino, teraz w hollywoodzkim thrillerze

Rafał Zawierucha – wpierw u Tarantino, teraz w hollywoodzkim thrillerze

Rafał Zawierucha – wpierw u Tarantino, teraz w hollywoodzkim thrillerze

Rafał Zawierucha zagrał w najnowszym filmie Quentina Tarantino rolę Romana Polańskiego. Na tym jego kariera w Hollywood się nie skończy. Polski aktor wystąpił w kolejnym amerykańskim filmie, The Soviet Sleep Experiment.

Dawno nie było tak owocnego roku dla polskiej kinematografii. Dwa filmy – Zimna wojna i Kler – wyruszyły na ekspansję obcojęzycznych kin, rodzimi animatorzy rozwijają swoje kariery za granicą (jak Tomasz Bagiński, ekipa Twojego Vincenta albo Grzegorz Jonkajsty), zaś aktorzy otrzymują prestiżowe angaże do zachodnich projekt. O mały włos, a Tomasz Kot wystąpiłby w najnowszej odsłonie Jamesa Bonda. Więcej szczęścia miał Rafał Zawierucha. Aktor spełnił marzenie większej części rodzimych odtwórców ról – zagrał w amerykańskim filmie. Zresztą – nie mówimy o byle jakim tytule. Zawierucha wcieli się w Romana Polańskiego na potrzeby najnowszego filmu Quentina Tarantino. Once Upon A Time In Hollywood nie będzie jedynym projektem polskiego aktora w Hollywood. Ujrzymy go również w niezależnym thrillerze The Soviet Sleep Experiment.

The Soviet Sleep Experiment: Rafał Zawierucha w Hollywood

Opis fabuły brzmi jak pulpa o nazistach zombie, jakich wiele w annałach niskobudżetowego kina grozy. Niezależny thriller psychologiczny The Soviet Sleep Experiment opowie o radzieckich eksperymentach związanych z bezsennością w latach 40. XX wieku. Celem badaczy było stworzenie superżołnierza. Rafał Zawierucha wciela się najprawdopodobniej w jednego z radzieckich naukowców. Niestety, Polacy w Hollywood mają dość wąski zakres przyznawanych ról. Najczęściej chodzi właśnie o nikczemnego Rosjanina – przypomnę, że nawet Jerzy Skolimowski wcielił się w generała zza wschodniej granicy na potrzeby pierwszych Avengers.

Obok Rafała Zawieruchy wystąpią: Eva De Dominici, Chris Kattan, Paul Cram, Michael Villar i Evgeny Krutov. Reżyserem filmu został Barry Andersson – mało znany twórca, mający na koncie kilka przedsięwzięć kinowych. Data premiery The Soviet Sleep Experiment nie jest znana.



Rafał Zawierucha o nowym projekcie z USA:

View this post on Instagram

💥💥💥 Wspaniałego tygodnia dla wszystkich! Cieszę się bo mogę trochę tajemnicy zdradzić! Siedzę w Minneapolis – bo tutaj właśnie kręcimy nowy film – Soviet Union! 1945 – nie spać… więcej szczegółów niebawem 🙂 * na zdjęciu kolejna wspaniała filmowa żona —- @dedominicieva * * 🚀🎬🎶💃🍲🌬🐓 I'm so excited being on set again! This time I'm in Minneapolis playing a lead in the "Soviet Sleep Study". It's a period piece that takes place in 1945. #movie #actor #work #minneapolis #minnesota ##lovelife #winter #set #experiment #challenge #usa #filmmaker #film @dedominicieva @yevkrutov33 @chriskattanofficial @villarnoir @barryandersson @jamey_guy_photo #thǝexpeяimǝnt #thesovietsleepexperiment #filmmaking #featurefilm #bts #ussr #sleepstudy #cinematography #periodpiece #mnfilmtv @thesovietsleepexperiment

A post shared by Rafał Zawierucha (@rafal_zawierucha) on

Once Upon A Time In Hollywood: opis fabuły

Akcja Once Upon A Time In Hollywood w reżyserii Quentina Tarantino rozegra się w pod koniec lat 60. XX wieku. Fabuła skupi się na popularnym aktorze telewizyjnych westernów (Leonardo DiCaprio), który marzy, aby zadebiutować na dużym ekranie. Towarzyszy mu bliski przyjaciel, kaskader (Brad Pitt). Dwójka będzie przemierzała Hollywood, obserwując traumatyczne wydarzenia z historii Stanów Zjednoczonych, jak zamach sekty Mansona na rezydencję Romana Polańskiego (Rafał Zawierucha). W wyniku zajścia życie straciła żona reżysera, aktorka Sharon Tate (Margot Robbie). Osobiście uważam, że w film stanowi swoistą laurkę Quentina Tarantino, wysłaną do amerykańskiego kina oraz całego okresu czasowego, który już nie wróci. Wskazuje na to już nostalgiczny tytuł produkcji.

Once Upon A Time In Hollywood zadebiutuje na ekranach kin na początku sierpnia 2019 roku.

ZOBACZ TAKŻE: Dlaczego Quentin Tarantino nie lubi Netflixa? Chyba za bardzo nie wie o czym mówi…