Home Recenzje Ciche miejsce – recenzja filmu. Znakomity i oryginalny survival horror

Ciche miejsce – recenzja filmu. Znakomity i oryginalny survival horror

Ciche miejsce – recenzja filmu. Znakomity i oryginalny survival horror 7.0

Zapraszamy do recenzji filmu Ciche miejsce. Postapokalipsa już dawno nie przerażała widzów w równie intensywny i trzymający w napięciu sposób. Ciche miejsce to fenomenalny horror – dostatecznie oryginalny, by uszczęśliwić każdego widza znudzonego historiami o duchach oraz wizjami końca świata z żywymi trupami na tle jałowego krajobrazu.

Niedaleka przyszłość. Ludzkość uległa eksterminacji przez tajemnicze bestie z wyczulonym słuchem, atakujące każdy organizm, wydający jakikolwiek dźwięk. Ludzie zmuszeni są do życia w całkowitej ciszy, by uniknąć ataku krwiożerczych potworów. Fabuła śledzi losy wielodzietnej rodziny, starającej się przetrwać w niekorzystnych warunkach postapokaliptycznego jutra. I choć Ciche miejsce składa się z wielu klisz kina grozy, a finał produkcji to traumatyczna seria niefortunnych zdarzeń z survivalowym pazurem historii o drapieżnych bestiach, nie sposób nie wpaść tutaj w szpony niepokoju. Horror trwoży i przeraża, a głos wydobyty na ekranie jeszcze nigdy nie mroził krwi w żyłach z taką intensywnością.

Certyfikat jakości Stephena Kinga

Niedawno na Twitterze sam Stephen King zarekomendował film, stwierdzając: Ciche miejsce to wspaniałe dzieło ze znakomitą obsadą. Najważniejszymi elementami widowiska stają się: operowanie ciszą oraz praca kamery – niewiele filmów może pochwalić się takim kunsztem. Trudno nie odmówić racji mistrzowi grozy, zwłaszcza, gdy sale kinowe notorycznie nawiedzane są przez zmory w kiepskim CGI (by przywołać tegorocznego Winchester czy Naznaczonego 4). W tego przypadku widowiskach walory estetyczne zepchnięte zostają na dalszy plan, a widz w zestawie wraz z Colą i popcornem otrzymuje przeżuty stos wtórnych klisz.

W horrorze Johna Krasinskiego to tytułowa cisza stanowi naczelny czynnik strachotwórczy. Gdy po kilku minutach spędzonych w kompletnym i wszechogarniającym spokoju (takim, przy którym odgłos popcornu chrupanego przez widza obok gwałtownie przybiera na decybelach), z kinowych głośników dobiega gwałtowny dźwięk, po plecach odbiorców przebiega lodowaty dreszcz. Nawet najwytrwalszy weteran kina grozy ma szansę nabawić się nerwowych palpitacji serca. Twórcy uwydatniają w ten sposób wypaczenie świata pozbawionego jakichkolwiek dźwięków (poza odgłosami przyrody).

I tylko muzyka filmowa drażni tutaj wszechobecną ciszę – niestety, w kinie mainstreamowy nie mogło jej zabraknąć.

Domowe ognisko, gdy świat płonie

Stephen King wspominał o wspaniałym aktorstwie. Emily Blunt – prywatnie żona reżysera filmu – rekompensuje tutaj udział w pretensjonalnej Dziewczynie z pociągu oraz równie złym Łowcy i Królowej Śniegu. Postać ciężarnej kobiety, która zrobi wszystko, aby ochronić swoje dzieci przed drapieżnymi monstrami, to jedna z najlepszych ról w dorobku aktorki. Nie gorzej wypada małoletni gwiazdor Noah Jupe – nic dziwnego, że jego kariera rozwija się w tak zawrotnym tempie (na przestrzeni dwóch ostatnich lat zagrał w Suburbiconie, Cudownym chłopaku oraz Kryptonimie HHhH).

Mimo wszystko postapokaliptyczne realia przez długi czas fundują widzom bardzo konserwatywne wartości, uciekając do społecznych stereotypów: mężczyźni dbają o bezpieczeństwo stada, podczas gdy ich kobiety pilnują domowego ogniska. Ostatecznie jednak Ciche miejsce okazuje się trzymającą w napięciu podróżą kobiety uprzedmiotowionej (głównie ze względu na panujące warunki bytowe) do niemal ikonicznej roli całkowitego wyzwolenia się i walki w obronie rodziny.

Czy warto wybrać się do kina na Ciche miejsce?

Ciche miejsce to intrygujący survival horror z postapokaliptyczną stylizacją. Fabuła nie jest szczególnie rozbudowana – prócz rodziny głównych bohaterów na przestrzeni filmu pojawia się wyłącznie jedna postać. Sama historia skupia się na ich woli przetrwania w tym trudnym i nienaturalnym świecie – nie sposób im nie kibicować.

Ostateczna refleksja, rodząca się w umysłach widzów po wyjściu z kina, jest wyjątkowo przytłaczająca: pośród ciągłego szumu i chaosu, aut sunących po drogach i roztrajkotanej telewizji, człowiek w XXI wieku najbardziej boi się ciszy.

Ciche miejsce - podsumowanie

7.0

PLUSY:
+ refleksja społeczna: człowiek w XXI wieku najbardziej boi się ciszy – traktuje ją jak wynaturzenie;
+ znakomity, trzymający w napięciu klimat produkcji;
+ bohaterowie, którym kibicuje się do ostatnich scen w filmie;
+ oryginalny punkt wyjściowy fabuły (wszechobecna cisza i potwory z doskonałym słuchem);
+ Emily Blunt udowadnia po Dziewczynie z pociągu oraz Łowcy i Królowej Śniegu, że dwa wspomniane tytuły były tylko małym wypadkiem przy pracy, a ona sama jest znakomitą aktorką;
+ cytując za Kingiem: znakomite aktorstwo i praca kamery.

MINUSY:
- choć John Krasinski wprawnym reżysrem jest – czego dowodem może stać się właśnie Ciche miejsce – tak jego aktorstwo pozostawia w filmie pewien niedosyt;
- kiepska warstwa muzyczna momentami psuje wrażenie ciszy;
- projekt potworów to prawdopodobnie najmniej oryginalny element widowiska;
- szkoda, że w połowie czasu trwania Ciche miejsce polega wyłącznie na kolejnych scenach uciekania i krycia się przed bestiami.

Ocena7.0
Reader Rating: ( 3 votes ) 7.4