Home Recenzje Pierwsza Noc Oczyszczenia – recenzja filmu. To esencja kina blaxploitation i transowy thriller

Pierwsza Noc Oczyszczenia – recenzja filmu. To esencja kina blaxploitation i transowy thriller

Pierwsza Noc Oczyszczenia – recenzja filmu. To esencja kina blaxploitation i transowy thriller 5.5

Hollywoodzcy twórcy coraz chętniej testują moralność społeczeństwa, sięgając po chwyty znane z kina exploitation. Na Netflix olbrzymią popularnością cieszy się dystopijny serial Black Mirror. Ekrany kin z kolei cykliczne zdobyte zostają przez Noc Oczyszczenia – tym razem widz dowie się, jak Ojcowie Założyciele zdołali wprowadzić bestialskie święto do annałów historii USA. Zapraszam do recenzji filmu Pierwsza Noc Oczyszczenia.

Widzowie dowiedzieli się już, jak radzą sobie biedne społeczeństwa w trakcie Nocy Oczyszczenia oraz w jaki sposób dzielna pani senator – inspirowana postacią Hillary Clinton – zakończyła ten ponury epizod historii Stanów Zjednoczonych. Nastał czas, aby dowiedzieć się, od czego wszystko się zaczęło. W trakcie Nocy Oczyszczenia na 12 godzin przestaje obowiązywać prawo – ludzie mogą bezkarnie zabijać i gwałcić. Zdaniem partii Ojców Założycieli, podobne inicjatywy pozytywnie wpływają na gospodarkę USA. Prawda wydaje się zupełnie inna – społeczny lincz często dotyka mniejszości narodowych oraz skupia się na biedniejszych dzielnicach amerykańskich miast. Podobnie rzecz wygląda w Pierwszej Nocy Oczyszczenia, w której eksperyment zamyka się wyłącznie w granicach nowojorskiego okręgu Staten Island. Przygotujcie się na ksenofobiczną mowę nienawiści, skierowaną w stronę czarnoskórych środowisk Stanów Zjednoczonych!

Pierwsza Noc Oczyszczenia jako esencja kina blaxploitation

Noc Oczyszczenia: Czas wyboru trafiła na ekrany kin w 2016 roku, a więc rok przed faktycznymi wyborami prezydenckimi w USA. Ścisła symbioza treści produkcji z ówczesną sytuacją na politycznej arenie Stanów Zjednoczonych wydaje się aż nazbyt czytelna. Niestety, w tym przypadku znacznie bardziej optymistycznie okazały się zabiegi scenopisarskie twórców Nocy Oczyszczenia 3 – w filmie wybory zwyciężyła senator inspirowana postacią Hillary Clinton, w rzeczywistości prezydenturę objął Donald Trump. Wyniki wyborów pokazały, że amerykański naród wciąż znajduje się w kajdanach ksenofobii względem mniejszości narodowych i etnicznych. Nic dziwnego zatem, że Pierwsza Noc Oczyszczenia w całości poświęcona zostaje afroamerykańskiemu społeczeństwu.

Pierwsza Noc Oczyszczenia to przewrotne kino blaxploitation, posiadające każdą cechę tego specyficznego gatunku filmowego. Z jednej strony widzowie uraczeni zostaną kliszami znanymi z „czarnych” produkcji, jak narkotykowy gangster, nastolatek rozbity między życiem na ulicy a wizją zdrowego funkcjonowania w społeczeństwie oraz plemienna starszyzna, która mądrą radą wesprze, a przy tym cieszy się szacunkiem i uznaniem w dzielnicy. Z drugiej – esencja blaxploitation nawiązuje również do kina exploitation, niskobudżetowych horrorów i thrillerów, często przeestetyzowanych, pulpowych, epatujących bestialską przemocą oraz odważnymi scenami seksu. Fabuła podobnych produkcje z lat 60. i 70. XX wieku stwarzała fikcyjne warunki narracyjne i przestrzenne, do przemycania tego rodzaju treści (jak postapokaliptyczny wyścig w Death Race 2000 czy fabuła innych tytułów wyprodukowanych przez Rogera Cormana). We franczyzie Nocy Oczyszczenia podobne zabiegi służą opowiedzeniu parabolicznej bajki.



Pierwsza Noc Oczyszczenia: Bajka ludowa z Nowego Jorku

W tym momencie pojawia się mój największy problem z omawianą serią. Zawsze uważałem, że twórca Nocy Oczyszczenia, James DeMonaco, posługuje się zbyt unaocznioną i oczywistą metaforą w zobrazowaniu starć światopoglądów na linii Republikanie – Demokraci. To zbyt jawna i cierpka groteska, w której mordercy zakładają maski Lincolna, tudzież ubierają strój Statuy Wolność, by wyśmiać postawy radykalnych Amerykanów. Psychopaci z kolei wypadają tutaj niczym Joker na krok przed śmiertelną dawką kokainy. Z drugiej strony nie sposób odmówić DeMonaco finezji, z jaką dobiera sobie poszczególne tematy, cechy społeczne czy wydarzenia z aktualnej historii Stanów i tworzy z nich pulpowy scenariusz rodem z najgorszych koszmarów. Noc Oczyszczenia może z pozoru przypominać brutalną zabawę w kotka i myszkę na ulicach wielomilionowych miast – to jednak wierzch góry lodowej, pod powierzchnią wody znajdują się pokłady politycznych i socjologicznych treści.

Już we wcześniejszych filmach można było zaobserwować transformacje pewnych poglądów w ich unaocznioną i przeestetyzowaną formę. Bogata burżuazja łapiąca biedniejszych od siebie w niewolę, a później polująca na nich (kontekst „ludzkiego safari”), Msza Oczyszczenia jako narodziny nowej świeckiej religii – tym razem James DeMonaco nie daje sobie na wstrzymanie i znów atakuje bezpieczną strefę komfortu widza. Na pierwszy ogień pójdzie trauma zamachów terrorystycznych, tutaj zawarta w ramach mordercy, zbierającego krwawe żniwo w tłumie bawiących się i tańczących osób. Wszystko rejestrowane jest i nadawane przez krajowe media – te, kierując się przekonaniami którejś ze stron politycznych, kreują nowy dyskurs ukazanych zdarzeń. Ten motyw wydaje się szczególnie interesujący. Innych kontekstów jest więcej. Finalnie tajemniczy oprawcy ubiorą się w stroje członków Ku Klux Klanu, mundury nazistów oraz uniformy rasistów z amerykańskiej policji, tym samym obrazując największe lęki afroamerykańskiego społeczeństwa.

Ciekawy wydaje się zwłaszcza kontekst kostiumów i masek, które zakładają anonimowi mordercy w trakcie Nocy Oczyszczenia. Twórcom filmu zależy, by jak najskrupulatniej oddać proces dehumanizacji ludzkości, poddającej się bestialskiej żądzy mordu. W ten sposób ulice amerykańskich miast stają się zupełnie nową przestrzenią, topiącą rozpacz w taniej grotesce – przeprawa przez mroczne zakamarki niejednokrotnie przypomina transowy koszmar, psychodeliczny trip przez kolejne kręgi piekła. Twórcy Pierwszej Nocy Oczyszczenia próbują jeszcze bardziej zdehumanizować swoich bohaterów, każąc założyć im świecące w ciemnościach, kolorowe soczewki. W ten sposób ich twarz nabiera cech drapieżnych gadów.

Blumhouse Productions daje ciała w 2018 roku

Scenariusz posiada podstawowe problemy narracyjne. Pełen jest przy tym pop-polityki i pop-socjologii. Trudno zżyć się z bohaterami, jeszcze trudniej uwierzyć w ukazaną rzeczywistość profilmową, której przeestetyzowanie – widoczne już przy okazji drugiej i trzeciej odsłony serii – pod koniec filmu atakuje ze zdwojoną siłą. Nie przeszkadza to jednak wyłapać z Pierwszej Nocy Oczyszczenia kilku wartościowych treści. Osobiście tworzyłbym serię pod nieco innym kątem – zamiast bawić się w synekdochy społeczne, mnożyć wątki i kończyć je w mało satysfakcjonujący sposób, skupiłbym się na mniejszych grupach społecznych. Noc Oczyszczenia – podobnie jak franczyza Piły – zaczęła od bardzo kameralnej odsłony, ograniczonej właściwie do jednej lokacji, by później przenieść się na płonące ulice miast. Dlaczego by jednak nie poświęcić poszczególnych tytułów pewnym grupom docelowym – zamiast po łebkach przedstawić wątek gangstera, można byłoby poświęcić mu osobny film. Pokazać w nim, jak rok po roku dany przestępca zdobywa kolejne rewiry. Wtedy dzieło końcowe byłoby zdecydowanie bardziej spójne.

Pierwsza Noc Oczyszczenia może zaskoczyć fanów poprzednich części. Krwawa rozróba zaczyna się dopiero pod koniec filmu – wcześniej bohaterowie snują się po ulicach miasta, wygłaszając na głos toporne kwestie i dialogi. Nie przeszkadza to jednak udowodnić Blumhouse Productions, kto wiedzie prym na współczesnym rynku grozy. W jednej z lokacji na dalszym planie wisi plakat horroru Halloween – zbliżający się reboot popularnej marki pokaże, jak wielkim szacunkiem i kunsztem cieszy się w branży założyciel studi, Jason Blum. Póki co rok 2018 nie wypada najlepiej dla Blumhouse Productions, a Prawda czy wyzwanie to prawdopodobnie najgorszy horror, na jaki trafiłem w trakcie bieżącego sezonu. Pierwsza Noc Oczyszczenia też wypada blado przy Dziedzictwie. Hereditary czy Ghostlandzie.

Pierwsza Noc Oczyszczenia - podsumowanie:

5.5

PLUSY:
+ ważny kontekst społeczny i polityczny ubrany w konwencję kina gatunkowego - uniwersalna formuła z istotną treścią;
+ udane kino blaxploitation;
+ angażujące sceny akcji (rozróba na klatce schodowej to jeden z moich ulubionych pojedynków 2018 roku);
+ motyw masek i barwnych soczewek jako proces dehumanizacji bohaterów.

MINUSY:
- Pierwsza Noc Oczyszczenia nie wnosi nic oryginalnego do całej franczyzy;
- wątek rozpoczęcia haniebnego epizodu w historii USA wywołuje wzruszenie ramionami;
- przeestetyzowanie i toporna groteska;
- klisze zamiast wiarygodnych postaci;
- chaos i błędy narracyjne.

Ocena5.5
Reader Rating: ( 1 vote ) 3