Home Recenzje Prawda czy wyzwanie – recenzja filmu. To koszmarnie słaby horror

Prawda czy wyzwanie – recenzja filmu. To koszmarnie słaby horror

Prawda czy wyzwanie – recenzja filmu. To koszmarnie słaby horror 3.0

Prawda? Film jest koszmarnie słaby. Wyzwanie? Przetrwać do końca seansu. Przed Wami recenzja filmu Prawda czy wyzwanie.

Podkreślam – uwielbiam studio Blumhouse Productions. Idąc na horror wyprodukowany przez jej założyciela, Jasona Bluma, niemal zawsze poczęstowany zostaję znakomitym i innowacyjnym kinem grozy. Jeśli twórcy nie stawiają na oryginalność, sprawnie posługują się utartymi schematami, wydobywając z obrazu oczekiwane pokłady lęku. Wyjątek stanowią kontynuacje głośnych hitów, takie jak późniejsze odsłony cyklu Paranormal Activity czy Sinister 2, ale wiadomo – sequele horrorów potrafią wysłać Jasona w przestrzeń kosmiczną oraz uczynić z Michaela Myersa marionetkę w rękach sekty. Niestety, 2018 rok nie stanowi szczęśliwego okresu dla studia. Na początku stycznia na ekrany kin trafił umiarkowanie satysfakcjonujący Naznaczony 4, a niedawno zadebiutował pejoratywnie straszny Prawda czy wyzwanie. Pozostaje mieć nadzieję, że Jason Blum skupił się na tegorocznej odsłonie Halloween, machając ręką na pozostałe projekty.

Znakomita adaptacja gry – koszmarnie słaby film

Żyjemy w czasach, gdy nawet projekt filmowej adaptacji Fruit Ninja trafił na biurko Hollywoodzkich wydawców. W dobie wszechobecnych franczyz żadne studio nie zdołało jednak przekuć popularnej marki gier w górę złota. Ostatni Tomb Raider nie przyniósł oczekiwanych zysków, stając się kozłem ofiarnym krytyków na całym świecie. Z innymi ekranizacjami cyfrowych marek sprawa wyglądała podobnie.

Na tej płaszczyźnie Prawda czy wyzwanie wiernie odnosi się do prostej w zasadach, alkoholowej rozgrywki. Naturalnie, nie mówię tutaj o medium gier komputerowych tylko przyziemnej zabawie dla upojonych gimnazjalistów. Niestety, najnowszy horror studia Blumhouse Productions zawodzi nawet przy minimalnych oczekiwaniach względem tytułu. To do bólu schematyczny horror o studentach, którzy nieświadomie wikłają się w paranormalne konszachty z diabłem. Demon pyta: prawda czy wyzwanie? – brak poprawnego wykonania zadania skutkuje śmiercią.

I choć w krótkim zarysie historii Prawdy czy wyzwania tkwi potencjał – studiu Jasona Bluma dobrze wyszło nawet przekształcenie Dnia świstaka w horror (mowa o Śmierć nadejdzie dziś) – twórcy zupełnie nie wykorzystują fabularnych możliwości filmu. Ich kreatywność zatrzymuje się na wyzwaniach w stylu: biegaj na golasa lub strzel koleżance w głowę. Aż dziw bierze, że nad scenariuszem filmu pracowało czterech autorów. Z drugiej strony za kamerą stanął Jeff Wadlow – twórca, który zdołał pogrzebać markę Kick-Ass.

Zamień horror na groteskę

Bohaterowie produkcji nie wzbudzają u odbiorcy grama empatii. To próżna grupa osób u progu dorosłości, których zachowanie drażni już od pierwszych scen filmu. W ich głowach są tylko: seks, alkohol, zdrady. Niestety, to właśnie na nich skupiają się kolejne zadania morderczej gry. Tytuł byłby o niebo – tudzież piekło – lepszy, gdyby twórcy systematycznie nie rozgrzebywali nieciekawego życia prywatnego bohaterów horroru. Kolejne zadania nużą swoją wtórnością, a niekontrolowane zwroty akcji niemal parodiują kinematograficzną spuściznę Alfreda Hitchcocka.




Co najgorsze, w produkcji brakuje napięcia, czy jakiegokolwiek czynnika, wpływającego na emocje odbiorcy. Wyjątek stanowi scena z udziałem Brada oraz jego ojca. Jednak to, co w rękach sprawnego reżysera rozbiłoby psychikę odbiorcy w drobny mak, tutaj daje zaledwie słabego kuksańca.

Gorszy dzień Jasona Bluma

Już pierwszy akt nie rzutował dobrze na resztę produkcji. Później twórcy zdecydowali się wyjaśnić genezę klątwy, zagrzebując resztki mojej nadziei względem widowiska. Szkoda. Wielka szkoda – jak już wcześniej wspominałem, Jason Blum – obok Jamesa Wana – to moja osobista ikona współczesnego kina grozy. Pozostaje przymknąć oko na gorszy dzień mistrza kinematograficznego horroru i czekać na szumnie zapowiadane Halloween. Niechaj to będzie wyzwanie dla Jasona Bluma. Czy sprosta niełatwemu zadaniu realizacji rebootu kultowego cyklu grozy?

Prawda czy wyzwanie - podsumowanie

3.0

PLUSY:
+ próba przedstawienia oklepanego tematu od nietypowej strony.

MINUSY:
- drażniący, antypatyczni bohaterowie;
- parada klisz oraz schematów, którymi rządzi się większość horrorów o duchach;
- twórcy nie wykorzystują potencjału, tkwiącego w produkcji – zamiast wykonywać błyskotliwe wyzwania, nieciekawi bohaterowie rozgrzebują swoje życie prywatne;
- brak napięcia czy trwożącego źródła grozy;
- meksykańskie zdewastowane kościoły, klątwa bez granic oraz adaptacja gry dla pijanych gimnazjalistów – zabójcza mieszanka niekompatybilnych motywów w jednym filmie.

Ocena3.0
Reader Rating: ( 2 votes ) 2.7