Home Recenzje Sicario 2: Soldado – recenzja filmu. To dobre i trzymające w napięciu kino akcji

Sicario 2: Soldado – recenzja filmu. To dobre i trzymające w napięciu kino akcji

Sicario 2: Soldado – recenzja filmu. To dobre i trzymające w napięciu kino akcji 6.0

Jeśli oczekujecie po kontynuacji Sicario produkcji równie niejednoznacznej i artystycznej, co pierwsza część trylogii, poczujecie się rozczarowani. Mimo wszystko Soldado to wciąż dobre i trzymające w napięciu kino akcji, odcinające się od popcornowych akcyjniaków dla mas. Meksykańskie słońce przypieka skórę, palec nerwowo drży na spuście, a rozgrywka między meksykańskimi kartelami i siłami specjalnymi USA po raz kolejny sprowadzona zostaje do wizji walk plemiennych A.D. 2018. Zapraszam do recenzji filmu Sicario 2: Soldado.

Uwielbiam pierwsze Sicario. Jest mocne, dosadne i brutalne, a przy tym nie sposób odmówić mu psychologicznego pazura w sposobie kreacji bohaterów. Na dokładkę dochodzą elementy „Meksykańskiej Nowej Fali” oraz doskonałe kadry sfotografowane z awangardowym pazurem przez Rogera Deakinsa. Nie zabrakło również kafkowskich labiryntów, komentarza społecznego w sprawie roli kobiet i osób czarnoskórych w amerykańskich siłach specjalnych oraz szeregu moralnych konfliktów związanych z wojną karteli narkotykowych. Z drugiej strony czego więcej można oczekiwać od produkcji, za sterami której stanął Denis Villeneuve – późniejszy twórca Blade Runnera 2049? Swoją rolę zgrabnie odegrała również Emily Blunt i to jej najbardziej brakuje w kontynuacji filmu. Sicario 2 wciąż dobrze sprawdza się jako naturalistyczny thriller akcji z wątkami politycznymi w tle, brakuje mu jednak pewnej ręki reżysera, potrafiącego bezbłędnie wyciągnąć esencję ze scenariusza Taylora Sheridana.

Sicario 2: Soldado – witajcie w dżungli

Fani wcześniejszych prac scenarzysty po raz kolejny mogą przeniknąć do brutalnego świata policjantów i złodziei. Sheridan robi to, co potrafi najlepiej: portretuje męski półświatek krwawych walk i sprowadza go do obsesyjnych studiów nad plemienną naturą człowieka. Ta uwypuklone zostaje dzikimi, pustynnymi krajobrazami Ameryki, podobnie jak miało to miejsce w rok młodszym Wind River, Aż do piekła czy pierwszej odsłonie Sicario. Tylko pierwotna przestrzeń fauny i flory staje się świadkiem naturalistycznych strzelanek i starć twardych, męskich protagonistów. Nic dziwnego, że w takim środowisku najlepiej odnajduje się szakal w ludzkiej skórze, którego amerykańskie siły specjalne zdecydowały się spuścić ze smyczy – tajemniczy Kolumbijczyk Alejandro (Benicio del Toro). Wskazana konstrukcja świata przedstawionego znów skażona zostaje obecnością niewinnego pierwiastka z zewnątrz. O ile w pierwszym filmie rolę tę sprawowała postać Kate Macer (Emily Blunt), tak tym razem przewodnikiem po kolejnych kręgach piekła na ziemi staje się Isabela Reyes (Isabela Moner). W ten sposób stworzony zostaje intrygujący konflikt między przestrzenią a zagłębiającą się w nią nastoletnią dziewczynką.

Z drugiej strony wprowadzenie do fabuły postaci Isabeli stwarza intrygującą relację między dziewczynką a Alejandro, który kilka lat temu stracił własną córkę. To nie pierwszy raz, gdy pod znakiem kina akcji męski protagonista musi zaopiekować się dzieckiem – podobnego zabiegu można doszukiwać się m.in. w Leonie zawodowcu czy Loganie: Wolverinie.

Sicario 2: Soldado wyrywa z bezpiecznej strefy komfortu… To prequel Sicario?

Historia zawarta w Sicario 2: Soldado to prequel pierwszej odsłony cyklu. Twórcy pokusili się zatem na dopowiedzenie pewnych aspektów z przeszłości, które skąpane zostały aurą tajemnicy przy okazji filmu Denisa Villeneuve’a. Na szczęście nie byli w tym tak radykalni, jak ekipa stojąca za powstaniem Hana Solo: Gwiezdne Wojny – Historie. W Soldado przyjrzymy się bliżej przyjacielskiej relacji Matta Gravera (Josh Brolin) z Alejandro. Scenarzysta odkryje również rąbka tajemnicy, stojącego za bliznami na twarzy drugiego ze wspomnianych mężczyzn.

Niczym w szkole Alfreda Hitchcocka, także i tutaj widz od pierwszych minut filmu dostaje solidnym obuchem w łeb. Rozpoczyna się z przytupem, od zamachów terrorystycznych przeprowadzanych przez ISIS. Pozorny spokój pierwszych minut produkcji przerwany zostaje gwałtownymi eksplozjami w miejscach publicznych (nieprzypadkowo terroryści wybierają zresztą supermarket jako symbol zachodniego kapitalizmu i komercjalizmu) – ich nagłość oraz naturalistyczne ukazanie pozwala wyrwać odbiorcę z bezpiecznej strefy komfortu. Na tym polega wirtuozja kunsztu Sheridana. Każda wymiana ognia w jego filmach powoduje skok adrenaliny u odbiorcy – jest gwałtowna i nieoczekiwana, faktycznie potrafi zestresować. Inaczej niż w innych hollywoodzkich akcyjniach z umięśnionymi Stallone’ami czy Schwarzeneggerami, w przypadku których strzelanina to tylko element większego, eskapistycznego spektaklu.



Sicario 2: Soldado to dobre i trzymające w napięciu kino akcji

Obawiałem się tego filmu – po dopracowanym w każdym calu Sicario, hollywoodzkiego koncerny mogły przeobrazić cykl w kulawe kino blockbusterowe. Tak się na szczęście nie stało, choć w narrację prowadzoną przez reżysera, Stefano Sollimę, wkrada się momentami chaos. Z drugiej strony przez szczeliny, którymi wcześniej wpływał do Sicario czysty artyzm, teraz wylewa się gadżeciarstwo i efekciarstwo. Nie zostają one pozbawione treści, przez co nie rażą tak bardzo. Brakuje tylko solidnych postaci, na bazie których można byłoby skonstruować głębię psychologiczną fabuły (w końcu na tym opierał się prekursor całego cyklu).

To prawdopodobnie najlepszy rok w życiu Josha Brolina – wcześniej w tegorocznym sezonie blockbusterowym pojawił się w Deadpoolu 2 i Avengers: Wojna bez granic. Jego udział w Sicario 2 olśniewa w równie znakomity, wrażliwy a przy tym szorstki sposób. Z drugiej strony trudno nie uznać Taylora Sheridana za znakomitego scenarzystę. Potrafi napisać doskonałe dialogi i wtłoczy je w bezwzględny i bestialski świat mężczyzn. Przy tym bazuje na przyjemnych niedopowiedzeniach, jak w scenie krytyki FOX News, gdzie pod płaszczyzną wymiany poglądów o amerykańskiej stacji telewizyjnej wkradła się dosadny atak na rządy Donalda Trumpa.

Sicario zachwycił wysublimowanych kinomanów kochających zniuansowane kino moralnych konfliktów – pożeraczy popcornu mógł momentami znudzić. Z Soldado jest odwrotnie, choć to nadal znakomita produkcja społeczna i polityczna, zbudowana na konstrukcji kina gatunkowego.

Sicario 2: Soldado - podsumowanie

6.0

PLUSY:
+ chłodne, bestialskiego kino dla mężczyzn;
+ znakomite kreacje Josha Brolina i Benicio del Toro;
+ gwałtowne sceny akcji, na tyle nieoczekiwane, by wyrwać widza z bezpiecznej strefy komfortu;
+ produkcja nie wkracza na pole minowe amerykańskiego kina gatunkowego spod znaku akcji;
+ komentarze społeczne, jak wątek ISIS, walka z meksykańskimi kartelami czy atak twórców na stację FOX News;
+ świetne dialogi;
+ film trzyma w napięciu.

MINUSY:
- brakuje tutaj wyrazistej, damskiej protagonistki, która zdystansowałaby odbiorcę od nadmiaru testosteronu na ekranie;
- szczelinami, przez które wcześniej wpływał artyzm, teraz wylewa się efekciarstwo;
- reżyser nie potrafi zapanować nad klarownym tokiem narracji, momentami tworzy się chaos;
- pusta psychologia w sposobie kreacji bohaterów.

Ocena6.0
Reader Rating: ( 0 vote ) 0