Home Artykuły Christopher Nolan to SZALENIEC? Tak chciał kręcić Dunkierkę

Christopher Nolan to SZALENIEC? Tak chciał kręcić Dunkierkę

Christopher Nolan to SZALENIEC? Tak chciał kręcić Dunkierkę

Czy Christopher Nolan to szaleniec czy filmowy wizjoner? Przed Wami niecodzienne kulisy związane z jego ostatnim filmem – Dunkierką.

Dunkierka – wizualny majstersztyk

W filmach Christophera Nolana jedno jest pewne – jego filmy zawsze stoją na najwyższym poziomie pod względem technicznym. Twórca stosuje jeden, bardzo prosty, a zarazem trudny trik: ogranicza, jak tylko się da, efekty komputerowe. Zależy mu, by widz w trakcie oglądania czuł, że to co widzi na ekranie jest rzeczywiste. Dzięki temu wiele jego efektownych produkcji chociażby takie jak Incepcja czy Interstellar to olbrzymie i ręcznie wybudowane scenografie oraz popisy kaskaderskie. Podobnie było z Dunkierką, gdzie praktycznie nie skorzystano z efektów komputerowych CGI. By nie być gołosłownym – warto zobaczyć materiał z tym związany. Robi wrażenie!

A gdyby tak… nie pisać scenariusza?

W pewnym momencie swoich przygotowań nad Dunkierką, Christopher Nolan uznał, że nie potrzebuje scenariusza. Wszystko złożyło mu się w jedną całość w trakcie przemyśleń – doskonale wiedział co i jak chce nakręcić. Uznał, że ruszy z wielką ekipą filmowców w ekstremalne warunki i zacznie kręcić. A dopiero w trakcie etapu montażowego ułoży całą historię. W jednym z wywiadów Nolan stwierdził:

„Nie chcę scenariusza. Chce po prostu pokazać wydarzenia, które się rozegrały. Ustawić je i sfilmować.”




Z jednej strony – to mógłby być bardzo, bardzo ciekawy koncept. Otrzymalibyśmy wręcz dokumentalne kino wojenne, z ujęciami przedstawiającymi walkę o przetrwanie, a nie typowy film fabularny. Jesteśmy bardzo ciekawi, jakby do takiej sytuacji podeszli aktorzy, którzy bez skryptu, musieliby improwizować. To by było bardzo duże wyzwanie. Gorzej z samą ekipą statystów, którzy musieliby być przygotowani dosłownie na wszystko.

Kto wpłynął najmocniej na Nolana?

Ten pomysł z głowy Christophera Nolana wybiła jednak jego żona Emma Thomas, która także była jedną z producentek. Gdy ten jej powiedział o takiej opcji, ta spojrzała na niego jak na szaleńca. Reżyser uznał w końcu, że to może jednak nie wypalić. Powstał bardzo krótki, bo zaledwie 76-stronicowy scenariusz, w którym nie występuje zbyt wiele dialogów, co zresztą potem mogliśmy zobaczyć w filmie.

Zakończenie filmu, które odstaje od reszty

Wielu krytyków, jak i widzów (w tym i my) bardzo mocno zawiodła się finałowymi scenami, w których wygląda, jakby ktoś wręcz wszedł z butami w scenariusz i dopisał mocno patetyczną i przejaskrawioną końcówkę. Ciekawe, czy Nolanowi o to chodziło, czy jednak to główny pomysł już kogoś z zewnątrz?

Dunkierka bez scenariusza – wypaliłoby?

Myślicie, że Dunkierka mogłaby wypalić bez scenariusza? George Miller udowodnił, że jest w stanie zrobić niesamowity film opierając się głównie na storyboardach. Jego Mad Max: Na drodze gniewu to naszym zdaniem majstersztyk i jeden z najlepszych filmów ostatnich lat. Ciekawe, czy Christopher Nolan zrobiłby równie porywający film bez typowego scenariusza. Jesteśmy pewni, że ten brytyjski reżyser jeszcze nie raz na zaskoczy!

ZOBACZ TAKŻE: II wojna światowa – najlepsze filmowe bitwy

banner