Home Recenzje Dorwać Gunthera – recenzja filmu. To najgorsza z tegorocznych premier. Co tam robi Schwarzenegger?

Dorwać Gunthera – recenzja filmu. To najgorsza z tegorocznych premier. Co tam robi Schwarzenegger?

Dorwać Gunthera – recenzja filmu. To najgorsza z tegorocznych premier. Co tam robi Schwarzenegger? 2.0

Przed Wami recenzja filmu Dorwać Gunthera. Jak śpiewał polski zespół rockowy: trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny niepokonanym. Niestety, hollywoodzkie środowisko filmowców po pięćdziesiątce posiada poważny problem z zaprzestaniem dotychczasowych karier reżyserskich czy aktorskich. W taki właśnie sposób powstał Dorwać Gunthera – najgorsza z tegorocznych premier kinowych.

Robert de Niro poczuł palec Zaca Efrona w tyłku przy okazji zwariowanej seks-komedii Co ty wiesz o swoim dziadku? Bruce Willis zrobił podobny użytek ze swoich pośladków, w tym przypadku chowając w nich pistolet (mowa o pierwszych – jakże traumatycznych – scenach Jak dogryźć mafii). Arnold Schwarzenegger ma się niewiele lepiej. Botoks zniweczył mu mimikę, 70-letnie ciało nie prezentuje się tak dobrze jak niegdyś, a osobistą Golgotą austriackiego aktora i kulturysty okazał się udział w paradokumentalnej komedii kryminalnej Dorwać Gunthera.

Kino paradokumentalne i twórcza niemoc

Niepisana zasada twórcza mówi jasno: najłatwiej zrealizować film zahaczający o poetykę kina dokumentalnego. Taka estetyka nie wymaga dopracowanego oświetlenia planu, maskuje również artystyczne niedoskonałości zarówno w warstwie scenariusza, jak i na wizualnej płaszczyźnie widowiska. Co za tym idzie – budżet realizowanego tytułu staje się coraz mniejszy, maleje skala rozmachu oraz liczba osób zasiadających w ekipie filmowej. Nikogo nie powinien dziwić fakt, że w pewnym momencie – pod pływem sukcesu Blair Witch Project i Paranormal Activity – kino grozy gwałtownie podążyło za nurtem found footage, naśladującym uwiecznianie autentycznych zdarzeń na taśmie. Z drugiej strony stale modną, choć coraz częściej adaptowaną na potrzeby telewizji, pozostaje estetyka „fałszywego dokumentu”, tzw. mockumentu.

Wszystko zaczęło się od Pieskiego życia (1962), a może nawet od Nanuka z Północy (1922). Wtedy jednak wyreżyserowane sceny, ostatecznie prezentowane ludziom jako autentyczna i obiektywna rejestracja rzeczywistości, niosły za sobą istotny i jawny komunikat. Pieskie życie podkreślało nihilistyczny przekaz rozważań nad moralną kondycją ludzkości. Twórcy Nanuka zawarli z kolei w swoim materiale fikcyjne fragmenty ze względu na trud uwieczniania rzeczywistości przy niekorzystnych warunkach pogodowych oraz nieporęcznym sprzęcie rejestrującym.

Dziś telewizyjna formuła paradokumentów (jak Szkoła, Pamiętniki z wakacji czy Dlaczego ja?) sprzyja kształtowaniu się zjawiska post-prawdy przy równoczesnym zatraceniu wiary w autentyczność prezentowanego obrazu. Jest też łatwa do realizacji, ale z tego najlepiej zdają sobie sprawę twórcy paradokumentu Dorwać Gunthera – najgorszego tytuły, goszczącego w 2018 roku na ekranach polskich kin.

Najgorsza z tegorocznych premier kinowych





Motyw wyjściowy ostatniej komedii Tarana Killama mógł posłużyć jako satysfakcjonujący pomysł na rozrywkowe kino akcji niższych lotów. Niestety, historia grupy płatnych zabójców, którzy pragną zabić mistrza morderczego fachu – tytułowego Gunthera – wieje nudą na kilometr. To paradoks, że w filmie o asasynach znalazło się więcej bzdurnego karaoke czy gadających głów (bez myślących mózgów), niż faktycznego strzelania i ciekawych pościgów. Zwłaszcza, że współczesna popkultura przyzwyczaiła widzów do takiej właśnie wizji profesji płatnych morderców (by wspomnieć Turniej z 2009 roku czy franczyzę Johna Wicka). W Dorwać Gunthera, strawestowanemu motywowi Moby’ego Dicka brakuje polotu i finezji. Oryginalną cechą filmu miała stać się paradokumentalna formuła – finalnie tylko psuje odbiór obrazu, głównie przez brak konsekwencji w jej stosowaniu i koszmarną stronę techniczną. Poziom humoru odsyła z kolei na platformę YouTube, gdzie – jak podejrzewam – komedia Killama spotkałaby się z wyjątkowo ciepłym przyjęciem.

Tak, Dorwać Gunthera to ten rodzaj komedii, w którym stereotypy stają się głównym zjawiskiem mentalnym, napędzającym mało wysublimowaną karuzelę śmiechu. Gdy pojawiają się Rosjanie, scenarzysta z miejsca rzuca żartami o wódce, małomiasteczkowej mentalności świniopasów i szemranej relacji brata z siostrą. Gdy na humorystyczny kaliber trafia Bliski Wschód, Killam momentalnie schodzi na tematy islamu, ISIS i żelaznego prawa wiary. Do tego dochodzi plejada drażniących postaci, z której nikt nawet na chwilę nie jest w stanie skraść uncji sympatii widzów. Całokształt rozpada się pod ciężarem fatalnego scenariusza.

Summa summarum Dorwać Gunthera jasno wskazuje, że Arnold Schwarzenegger wpadł w starcze rejony swojej kariery. Część aktorów na tym etapie chowa się w cień (czego najlepszym przykładem może być Daniel Day-Lewis). Inni próbują swoich sił w niskobudżetowym kinie – to właśnie tych jest najwięcej, a kolejne filmy jak Dorwać Gunthera, Poznaj mojego tatę czy szereg produkcji z Alem Pacino tylko przyćmiewają sławę genialnych artystów z wcześniejszych lat twórczości. Dystans nie zawsze staje się pomocny, a kiepski sarkazm potrafi zabić w zarodku nawet najlepiej zapowiadającą się komedię. Nie próbujcie Dorwać Gunthera – szkoda Waszego czasu.

Dorwać Gunthera - podsumowanie:

2.0

PLUSY:
+ kilka gagów wywołuje ledwie zauważalny uśmiech na twarzy

MINUSY:
- paradokumentalna konwencja ma wyłącznie maskować wady produkcji
- żarty bazujące na obraźliwych stereotypach
- Arnold Schwarzenegger w najgorszej roli swojego życia (oczywiście, tuż po Batmanie i Robinie)
- koszmarna strona techniczna filmu i równie okropny scenariusz
- konstrukcja komedii: więcej zajmuje tutaj bzdurne karaoke niż absorbujące sceny akcji (tych właściwie nie ma)
- to najgorszy film wśród dotychczasowych polskich premier A.D. 2018

Ocena2.0
Reader Rating: ( 3 votes ) 5.4

banner