Home Recenzje Iniemamocni 2 – recenzja filmu. Tytuł nie dorasta części pierwszej do pięt

Iniemamocni 2 – recenzja filmu. Tytuł nie dorasta części pierwszej do pięt

Iniemamocni 2 – recenzja filmu. Tytuł nie dorasta części pierwszej do pięt 7.0

Rodzina Iniemamocnych powraca! Niestety, zamiast roznieść salę kinową w drobny mak, bohaterowie demontują co najwyżej kilka foteli. Humor wciąż stoi na wysokim poziomie, interakcja między postaciami urzeka od pierwszych minut – pojawia się jednak zasadnicze pytanie, czy w dobie funkcjonowania MCU oraz innych filmów superbohaterskich, herosi Pixara są jeszcze potrzebni? Zapraszam do recenzji Iniemamocnych 2.

Gdy w 2004 roku pierwsza odsłona Iniemamocnych trafiła na ekrany kin, z miejsca okrzyknięta została wizjonerskim tytułem gatunku superbohaterskiego. Mówimy w końcu o czasach, kiedy amerykańskie molochy kinematograficzne systematycznie karmiły widzów nieznośnymi adaptacjami komiksów z Kobietą-Kot i Fantastyczną Czwórką na czele. Brad Bird, reżyser i scenarzysta Iniemamocnych, nie tylko przedstawił światu spójną wizję półświatka superbohaterskiego – obok historii o nadludziach w maskach, równorzędny wątek skupiał się na kryzysie wieku średniego Pana Iniemamocnego. Takie podejście do tematu po dziś dzień zachwyca brawurą oraz nietuzinkowym spojrzeniem na oklepany archetyp popkulturowego herosa. Osobiście uważam tytuł za jedną z najlepszych animacji Pixara (w prywatnym rankingu plasuje się na drugim miejscu, zaraz za WALL-EM). Minęło 14 lat. Rynek blockbusterowy zalała w tym czasie prawdziwa lawinę tytułów superbohaterskich – obok dojrzałej trylogii Mrocznego Rycerza pojawiło się kinowe uniwersum Marvela, szereg widowisk opowiadających o X-Menach, wciąż kształtujący się wszechświat postaci z kart komiksów DC oraz mniejsze projekty, jak Kapitan Majtas: Pierwszy wielki film. Czy w obecnej sytuacji rodzina Iniemamocnych jest jeszcze potrzebna? Nieszczególnie.



Pierwszy film o superbohaterce od Walta Disneya

Nie zrozumcie mnie źle, Iniemamocni 2 to wciąż dobry film. Drażni mnie jednak zachowawczość, z jaką Pixar podchodzi do kontynuacji swoich kasowych hitów. Jego najnowsza produkcja dostarcza eskapistycznej frajdy dużym i małym, z drugiej strony nie wprowadza szczególnie zaangażowanej polemiki na temat nietypowego sposobu obrazowania superbohaterów w kinie. Zwłaszcza rozczarowani poczują się znawcy X-Menów – w Iniemamocnych również nadludzie potraktowani zostają przez rząd jako zagrożenie wyższego stopnia. Odrzuceni, muszą usunąć się w cień. Po czasie jednak rozpoczyna się walka o przywrócenie praw superbohaterom – twarzą kampanii staje się Elastyna, przeżywająca właśnie drugą młodość. Wydaje się oczywistym, że wskazany schemat fabularny jawnie nawiązuje do obecnych rządów Donalda Trumpa. Ten również narzuca w opinii mass-mediów pewien dyskurs nienawiści względem niektórych mniejszości społecznych. Zresztą, to nie pierwszy raz, kiedy w 2018 roku popkultura odnosi się do trwającej prezydentury radykalnego polityka – wcześniej podobnych motywów można doszukiwać się m.in. w Pierwszej Nocy Oczyszczenia oraz Sicario 2: Soldado.

Fabuła animacji trafia w sam środek pop-feministycznej debaty, która od kilku lat toczy się na ekranach kin. Przewrotnie rzecz ujmując: Iniemamocni 2 to pierwszy superbohaterski film Walta Disneya, niemal w całości poświęcony kobiecej protagonistce. Podczas gdy Elastyna pokazuje drobnym łotrzykom i groźnym szwarccharakterom, gdzie raki zimują, jej mąż musi udowodnić, że potrafi być herosem również w murach własnego domu. Pod jego opiekę trafia wchodząca w okres dorastania Wiola, nadpobudliwy Maks (najbardziej drażniąca postać kontynuacji) oraz Jack-Jack, któremu właśnie „kiełkują” supermoce. Cóż, Pan Iniemamocny nie radzi sobie lepiej w wychowaniu gromadki pociech niż tytułowa bohaterka z filmu Tully

Iniemamocni 2 nie dorasta części pierwszej do pięt

Poziom humoru produkcji – jak na Pixara przystało – wciąż stoi na wysokim poziomie. Są jednak wyjątki. Bradowi Birdowi udaje się w pewnym momencie zbłądzić i widz uraczony zostaje do bólu slapstickową sceną walki Jack-Jacka z szopem. Podobny motyw bardziej pasowałaby do Skoku przez płot czy Zwierzogrodu, niż animacji poświęconej superbohaterom. Nie sprawdza się również złoczyńca – w tym aspekcie Disney znów zawodzi, podobnie jak miało to miejsce z wieloma tytułami osadzonymi w kinowym uniwersum Marvela. To nie wszystko – czara mojego rozczarowania przelana została wraz z wprowadzeniem do serii nowych herosów. Ich design sprawdziłby się może w kontynuacji Megamocnego albo kreskówkach na Cartoon Network. W Iniemamocnych 2 wyglądają jak cyrk dziwolągów z zupełnie innej bajki. Szkoda, że zabrakło konwencjonalnej ciągłości w stosunku do części pierwszej.

Recenzja posiadała dotąd cierpki i stosunkowo pejoratywny wydźwięk. Może zbyt długo czekałem na kontynuację znakomitych Iniemamocnych, a efekt końcowy wypadł w moim mniemaniu dość rozczarowująco. Sequele ze stajni Pixara często nie grzeszą oryginalność, bazując na sprawdzonych chwytach z poprzednich części – tak był m.in. z Gdzie jest Dory? oraz Autami 3. Twórcy Iniemamocnych 2 wciąż dostarczają widzom znakomitej zabawy i wartkiej akcji. Czule i wrażliwie traktują postaci w filmie, prezentują wiarygodne konflikty oraz celnie portretują warunki funkcjonowania rodziny superbohaterów. Brakuje w tym wszystkim mocnych punków, które zagrałby na nosie innym widowiskom o Supermanach i Batmanach.

Iniemamocni 2 - podsumowanie:

7.0

PLUSY:
+ świetna kooperacja między bohaterami - zarówno w scenach walki, jak i "życiu codziennym";
+ celny humor;
+ znakomity dubbing w reżyserii Wojciecha Paszkowskiego;
+ skupienie się na postaci Elastyny;
+ rozpoczęcie z przytupem, jak w dobrej szkole Hitchcocka;
+ dokładna i precyzyjna animacja (znów wyszczególniony zostaje każdy włos czy nitka na ubraniu).
MINUSY:
- brak konwencjonalnej ciągłości w stosunku do części pierwszej;
- zaprzepaszczona postać złoczyńcy i Maksa;
- fatalny design nowych superbohaterów;
- w dobie popularności kina superbohaterskiego, Iniemamocni 2 nie wyróżniają się niczym oryginalnym;
- fani czekali na film przez 14 lat - twórcy nie usatysfakcjonowali ich w pełni;
- bazowanie na schematach fabularnych z części pierwszej.

Ocena7.0
Reader Rating: ( 1 vote ) 9.5

banner